30 września, gdy od dwóch tygodni serial Pawła Maślony jest dostępny na całym świecie w Netfliksie, zaś film Macieja Kawalskiego wchodzi do kin, bez wahania można stwierdzić, że Marcin Dorociński wykreował w nim najsympatyczniejszego Wokulskiego w historii „Lalki”.
Czytaj więcej
W czasie premiery w Teatrze Wielkim czułem się trochę jak Wokulski. Całym tym splendorem i zainteresowaniem przytłoczony. Bardzo wszystko przeżywał...
Jak wypadł Marcin Dorociński jako Stanisław Wokulski
Stanisław Mariusza Dmochowskiego był czasem jak słoń w składzie porcelany, zaś Jerzy Kamas grał człowieka milkliwego, zamkniętego w sobie. Dorociński także na innych polach przekracza to, co możemy przeczytać u Prusa. W powieści był beneficjentem spadku po Minclowej i interesów z Rosjaninem Suzinem, poznanym na Syberii, i to Suzin grał pierwsze skrzypce w rosyjskim handlu podczas wojny w Bułgarii. U Kawalskiego Wokulski, jak na byłego powstańca przystało, walczy o swoje interesy także z karabinem w ręku, a potrafi też zaatakować nożem. 300 tysięcy rubli, jakie przywozi do Warszawy, zdobył więc sam, ryzykując własnym życiem.
To Wokulski bardzo nowoczesny: bez brzucha, co widać podczas pojedynku z Krzeszowskim. Zadbany, przystojny, w sile wieku, który emanuje przedsiębiorczością, ale też idealizmem i dobrocią. Niestety skrzydła, o których mówi Rzeckiemu, podcina mu nieszczęśliwa miłość: zakochał się w arystokratce, czyli kobiecie poza klasowym zasięgiem. Ale Dorociński gra też wzruszająco coś więcej: faceta, którego widok tej wymarzonej paraliżuje dosłownie. Przestaje wtedy być sobą, bo obezwładnia go siła uczucia i nieśmiałość.
Czytaj więcej
„Czy polska epopeja może stać się kolejnym światowym hitem wśród seriali kostiumowych?” – pyta recenzentka globalnego dziennika, porównując polską...
Imponuje tym, że odzyskuje inicjatywę. Trzymamy za niego kciuki, bo to szczery człowiek o dobrych intencjach, którego warto mieć za przyjaciela.
Tomasz Schuchardt, o którego roli już pisaliśmy, stworzył postać zupełnie inną – bliższą potężnej figurze z roli Dmochowskiego, mocniej obciążoną kompleksami, ale też niepozbawioną inicjatywy, zafascynowaną odkryciami naukowymi i cywilizacyjnymi nowinkami. W serialu Netfliksa dzięki grze literackiej, jaką prowadzą twórcy z oryginałem, a i teatralizacji, ma większą szansę przekucia wybuchów emocji, a i wulgaryzmów, na komizm, który jest oczyszczający. W roli Dorocińskiego sympatycznego komizmu też zresztą nie brakuje.
Sandra Drzymalska i Kamila Urzędowska – obie Izabele Łęckie zaskakują
Zaskakujące są obie Łęckie, które różnią się od kreacji Beaty Tyszkiewicz i Małgorzaty Braunek, ale też wyobrażeń, jakie przynosi powieść. Zarówno Sandra Drzymalska w serialu, jak i Kamila Urzędowska w filmie – to dziewczyny bardziej z naszych czasów, spoza dawnych kanonów.
Drzymalska, której rolę osobiście wolę, w reinterpretacji „Lalki” może sobie pozwolić na więcej feminizmu i sprawczości, zaś dzięki dwóm ostatnim odcinkom w formie sequela – jej Łęcka zrywa ze swoją arystokratyczną kastą, angażuje się w pomoc biedakom w slumsach Warszawy, doświadcza całkiem dzisiejszego nałogu i nie mniej współczesnego odrodzenia w roli kobiety wyzwolonej. To już nie jest pokolenie, które ucieka przed wyzwaniami do klasztornej celi. Zresztą ksiądz w serialu do tego nie zachęca: mówi językiem Grzegorza Brauna.
Kamila Urzędowska siłą rzeczy gra bliżej powieści, ale chęć niezależnego życia i bunt wobec ojca, choć słabym głosem, stara się wypowiadać zdecydowanie.
Scenariusz Kawalskiego, gdy odchodzi od oryginału, pozwala też zobaczyć jak wyglądałoby życie Izabeli z Wokulskim. Wielką gwiazdą tego wątku jest prezesowa Zasławska Mai Komorowskiej. Wybitna aktorka, która zaczynała u Jerzego Grotowskiego, a obecnie jest w zespole Krzysztofa Warlikowskiego, zagrała jedną z najważniejszych ról w swoim dorobku. Jej postać kryje dramat rozstania z ukochanym, czyli stryjem Wokulskiego, który był ubogim oficerem, gdy Zasławska była bogatą arystokratką.
Komorowska z ogromną intensywnością i sugestywnością gra kobietę, która przez całe życie zmagała się z konsekwencjami odrzucenia miłości z obawy przed mezaliansem – z powodów klasowych i finansowych. W jej relacji z Wokulskim i gorącym go wspieraniu wyraża się romantyzm opisany w wierszu Mickiewicza „Do M*” (do Maryli Wereszczakówny). Jest cytowany po wielokroć w filmie, którego przesłanie brzmi: jeśli zaprzepaścisz miłość życia, wszystko, co w nim robisz, nie będzie miało sensu.
Czytaj więcej
Obawiałem, że „Lalka” ma być tak uwspółcześniona, że Łęcka będzie używała iPhone’a. Szczęśliwie usłyszałem, że chodzi o serial kostiumowy, a ja bar...
To dlatego Dorociński idzie w ruiny zamku w Zasławiu z paczką dynamitu. Choć i wtedy nie jest romantykiem smętnym, tylko prowokacyjnie uśmiechniętym. Dlatego zawadiacko podpala laskę dynamitu od cygara. A może po swojej miłosnej Samosierze przeżyje? Tak jak bohaterowie serialu, którzy z czasem rozumieją swoje ograniczenia, mocują się z nimi, by się z nich wyzwolić i spotkać na nowych warunkach w drugim sezonie serialu. Jeśli powstanie.
W filmie zbliżenie Łęckiej i Wokulskiego to tylko rodzaj fantazji. Jak sen, który zmienia się w koszmar, gdy do głosu dochodzi zazdrość i intryga miłosna femme fatale, czyli Kazimiery Wąsowskiej (kolejna mocna rola Marii Dębskiej), a i kuzyn Starski (mocny Mateusz Damięcki).
W filmie Tomasza Łęckiego koncertowo zagrał Andrzej Seweryn. Pokazał człowieka niepoważnego, który nawet w chwili finansowego upadku, gdy tylko pojawi się szansa na ratunek – znowu kieruje się w przepaść jak duże dziecko. Jacek Braciak w serialu miał inne zadanie: jego Łęcki próbował wyrwać się z marazmu arystokracji poprzez przemysłową inwestycję, bo Maślona, Demirski i Dutkiewicz poszerzyli środowisko „Lalki” o intrygę kryminalną i realia „Ziemi Obiecanej”, morderczą rywalizację i podpalenia. Dlatego Braciak ma okazję grać alkoholika z powieści Dostojewskiego.
O serialowej „Lalce” mówi się i pisze, że zarówno Maślona – jako reżyser „Kosa” o Kościuszce oraz kwestii pańszczyźnianej pokazanej wprost jako niewolnictwo, jak i Paweł Demirski, autor wielu dramatów o napięciach klasowych, w znaczący sposób rozbudowali wątek społeczny. To prawda. Tej przebudowie służy m.in. napisana od nowa postać Rzeckiego (Mariusz Chojnacki), który ma ludowe korzenie, oraz służąca Marianna (Maria Kania), stająca się partnerką subiekta Ignacego w prowadzeniu sklepu, po tym jak przeżyje piekło prostytucji, gwałtu, potraktowana jak sexy doll przez arystokratę.
Czytaj więcej
„Lalka” Netflksa może przełamać prawdę z „Rejsu”, że Polacy lubią tylko znane piosenki. Demirski, Dutkiewicz i Maślona, inspirując się Prusem, stwo...
Maślona ze swoimi współpracownikami poszerzył też powieść o wątek organu sufrażystek „Bluszcz”. W serialu kieruje nim Eliza Orzeszkowa (Agnieszka Grochowska). Poprzez ten motyw wyraża się też feminizm Łęckiej, która do „Bluszczu” chce pisać, a gdy grozi mu zamknięcie – zamierza pismo uratować jako główna inwestorka.
„Lalka" i Himalaje dramaturgii
W kinowej „Lalce” społeczna empatia przejawia się tak jak w powieści Prusa, ale Dorociński wzmacnia ją pełnym naturalności oburzeniem wobec takiego zjawiska jak bieda. Dlatego na widok nieszczęścia wyciąga pieniądze i pomaga. Jak wiemy, taka dobroć wróci do niego niczym karma. W Skierniewicach, gdy będzie chciał skończyć z życiem, nadjeżdżający szybko pociąg nie ma szans z Węgiełkiem, który pojawia się jak deus ex machina.
Pośród wątków rozbudowanych przez ekipę Kawalskiego wybija się postać swatki Meliton, grana brawurowo przez Agatę Kuleszę. To dzięki jej energii i bezpardonowym pointom – od początku gości w filmie komizm, akcja nabiera dynamiki i tempa. Zwłaszcza w ekspozycji scenariusz z szybkimi zmianami planów akcji i bohaterów przypomina teledysk.
Ale i serialowa „Lalka”, gdzie rola adwokatki Wokulskiego przypadła z kolei Wąsowskiej (gra ją wspaniale Magdalena Cielecka), ma również swoje Himalaje dramaturgii. Wtedy, gdy scena balu przeplata się z nieoczekiwanymi wydarzeniami – próbą samobójstwa i porodem. Lub wtedy, gdy w jednym czasie rozgrywa się licytacja kamienicy, gwałt na Mariannie, a Łęcka i Wokulski są bliscy spędzenia nocy razem.
O oryginalności serialu świadczy zaangażowanie aktorów, którzy współpracowali zarówno z Pawłem Maśloną, jak i Pawłem Demirskim. Trzeba wspomnieć Małgorzatę Hajewską-Krzysztofik, która w przeciwieństwie do Mai Komorowskiej gra Prezesową Zasławską pragmatyczną aż do bólu. Wyraziste role stworzyli Piotr Pacek (Starski) i Mateusz Król (Ochodzki) oraz rewelacyjny jako Krzeszowski Piotr Adamczyk.
Aktorski gwiazdozbiór w kinowej „Lalce”
Kawalski zgromadził na planie gwiazdozbiór polskiego aktorstwa, dzięki czemu oglądamy powrót Marka Kondrata jako Rzeckiego starszego od Wokulskiego i bliskiego roli Bronisława Pawlika, oraz duety, jakich dawno nie widzieliśmy. M.in. Andrzeja Seweryna z Krystyną Jandą jako Hrabiną Karolową oraz Andrzeja Seweryna z Janem Englertem jako Księciem. Pewnie Kawalski, gdyby mógł, zaprosiłby na plan Gustawa Holoubka i Tadeusza Łomnickiego!
Charyzmatycznie Geista gra Andrzej Chyra, Moraczewskiego komicznie Dawid Ogrodnik. Zaś barona Dalskiego – stylowo z zaczeską na głowie – Cezary Żak. Głosem rozsądku Wokulskiego jest dr Szuman Macieja Stuhra, zaś w roli kolejnego przyjaciela z Syberii Szlangbauma – Paweł Wilczak.
Kawalski też bawi się powieścią, co pokazuje scena otwarcia sklepu, gdy o wywiad prosi Wokulskiego... Bolesław Prus, zaś Rzecki przekonuje Stanisława, że on wszystko świetnie opisze.
O tym, że niepotrzebnie obawialiśmy się dwóch „Lalek” świadczą również badania, które pokazują, że serial skłoni widzów Netfliksa do sięgnięcia po książkę. Na film szkoły wybiorą się na pewno i nie będzie to dla nich nuda.
Na koniec, można przypomnieć, że wszystko zaczęło się jak w krajowej polityce i przypominało polskie piekło. Pomysł serialowej „Lalki”, która z założenia miała być reinterpretacją klasycznej powieści, a w finale sequelem, zyskał konkurencję w postaci drugiej „Lalki”, bliższej oryginałowi i pomyślanej na początku jako film kinowy oraz serial. Za pierwszą stał Akson z Janem Kwiecińskim, zaś za drugą producent Radosław Drabik (Gigant Films) oraz Maciej Kawalski, reżyser „Niebezpiecznych dżentelmenów”, wspomagany przez operatora i scenarzystę Piotra Sobocińskiego.
Potem dowiedzieliśmy się, że druga „Lalka” straciła wsparcie TVP, które pozwoliłoby zrealizować również serial. I tylko Krakowskie Przedmieście miało być wspólne jak plan filmowy obu produkcji, oraz pałac w Radziejowicach.
„Lalka" Netfliksa i ta kinowa świetnie się uzupełniają
Teraz zaś, po dwóch tygodniach zarówno zachwytów nad serialem Pawła Maślony oraz śledzeniem jego pozycji w TOP 10 Netfliksa na świecie (obecnie 7 miejsce w serialach nieangielskich w drugim tygodniu po premierze), jak i bardzo ostrej krytyki – Marcin Dorociński, który przez ostatnie lata znakomicie radzi sobie w hollywoodzkich produkcjach, dał przykład jak można odnosić się do koleżanek i kolegów z konkurencji. Obejrzał ich serial i zadzwonił złożyć gratulacje.
Czytaj więcej
Ktoś napisał, że czeka nas „lalkomania". Podoba mi się to, bo czasem słyszę też pytanie: skoro już Wojciech Has i Ryszard Ber nakręcili dwie „Lalki...
Spointuję to nawiązując do realiów naszej polityki: otóż nie trzeba rościć sobie prawa do bycia jedynym prawdziwym Polakiem i patriotą, zaś innych wyzywać od targowiczan. Można cenić własne osiągnięcia i szanować całkiem inną perspektywę. Podkreślmy też, że Marcin Dorociński wyłamał się z coraz powszechniejszej, egomaniackiej zasady, że interesujemy się tylko tym, co sami robimy: poświęcił czas, by przyjrzeć się pracy koleżanek i kolegów. Kiedyś to był standard, dziś wyjątek.
Może fakt koegzystencji „Lalek” zasugeruje nam, że wzorem świata sztuki – można pracować przy różnych projektach, mieć różne poglądy i wrażliwość, a jednak lubić się, szanować i komunikować.
Może kiedyś skłóceni dziś politycy zadzwonią do siebie i pogratulują sobie dobrych projektów ustaw albo udanych wystąpień w Sejmie? Czy raczej nic się nie zmieni i będziemy jak sparaliżowani czekać na czasy, gdy mający na bakier z kremlowskim reżimem następcy Suzina i Wokulskiego wylądują razem na Syberii?