Polska Organizacja Turystyczna wydała 7 mln zł na spot reklamujący Polskę m.in. w Niemczech, Wielkiej Brytanii czy Włoszech. Na tle Warszawy przechadzają się supermodelka Anja Rubik, piłkarz Robert Lewandowski, hollywoodzki aktor Jesse Eisenberg (znany m.in. z toczącego się w Polsce filmu „Prawdziwy ból”) oraz aktor Nikodem Rozbicki. Ten ostatni w klipie występuje jako Fryderyk Chopin. Wszystko pięknie, tylko tej Polski coś niewiele.

Reklama
Reklama

Wizerunkowa porażka 

Internauci są mocno podzieleni w ocenie spotu. Piszą, że bardziej niż Polskę (czy choćby Warszawę) reklamuje on znane twarze. Z opublikowanych 19 sierpnia szacunków agencji Res Futura wynika, iż 85 proc. badanych ocenia kampanię jako wizerunkową porażkę. Do sprawy odniósł się nawet premier Donald Tusk. Podczas czwartkowej konferencji prasowej ocenił, że „niektóre pomysły są fajne”.

Czytaj więcej

Adam Pantak: Polska 20. kulturą świata. Czyli co ma kultura do local contentu

– Jak wiecie, to jest spot przygotowany przez Polską Organizację Turystyczną. Nie jestem jego reżyserem i scenarzystą, bo gdybym był, to bym pewnie może trochę inaczej ten scenariusz zbudował. Ale jak wiecie Państwo, mamy pełnomocnika rządu do spraw promocji marki Polski i pani profesor Mróz-Gorgoń ciężko pracuje, żebyśmy ruszyli z kampanią, już zintegrowaną ze wszystkimi dziedzinami życia i myślę, że wszyscy będą bardzo zadowoleni z efektów tej pracy, ale jeszcze chwilę czasu potrzebujemy – zapowiedział premier.

Portret Polaków w krzywym zwierciadle 

Problem w tym, że wspomniana przez premiera prof. Barbara Mróz-Gorgoń, od 29 lipca pełnomocniczka rządu ds. promocji marki Polska, mierzy się w ostatnich kilkudziesięciu godzinach z falą gigantycznej krytyki. Wywołał ją wpis Sebastiana Meitza z Instytutu Sobieskiego na portalu X. „Czy »Markę Polska« ma nam wygenerować sztuczna inteligencja? Czy Ministerstwo Sportu i Turystyki zapłaciło 200 tys. zł w ramach zadania publicznego za raport wygenerowany przez AI?” – zapytał Meitz.

Chodzi o opublikowany w listopadzie 2025 r. raport „Polaków portret własny”, opracowany przez think tank Marka Polska i sygnowany przez Ministerstwo Sportu i Turystyki. Na czele zespołu stała prof. Mróz-Gorgoń.

W raporcie padają zadziwiające stwierdzenia. Katowice są lokowane na północy kraju. Młodzi Polacy poza angielskim mają sprawnie posługiwać się również mandaryńskim. W tekście roi się od niezrozumiałych anglicyzmów, nagminnie używa się również wielkich liter. „W dobie INSTABILNOŚCI GEOPOLITYCZNEJ i ekonomicznej, kraje wykazujące WYSOKĄ REZILIENCE są bardziej ATRAKCYJNE dla inwestorów długoterminowych”. Rozumieją coś Państwo z tego? Albo: „HIPOTEZA PSYCHOLOGICZNA: To wskazuje na SYNDROM IMPOSTORA na POZIOMIE NARODOWYM – Despite RZECZYWISTYCH OSIĄGNIĘĆ, BRAK WEWNĘTRZNEGO PRZEKONANIA o SWOJEJ WARTOŚCI”.

Czytaj więcej

PiS zbulwersowany raportem Barbary Mróz-Gorgoń. Idzie do CBA i prokuratury

Dziennikarze, którzy przeanalizowali ten liczący zaledwie 26 stron raport wytykają jego autorom m.in. posługiwanie się sztuczną inteligencją. – Raport „Polaków portret własny” to dokument roboczy, który nie powinien zostać opublikowany – stwierdziła w czwartek w Polsacie prof. Mróz-Gorgoń. Przyznała również, że korzystała z AI. Od projektu odciął się resort turystyki, zaprzeczył również temu, że uczestniczył w jego finansowaniu.

Kiedy miesiąc temu, jeszcze przed rządową nominacją prof. Mróz-Gorgoń, na łamach „Rzeczpospolitej” apelowałem o uczynienie z kultury polskiego local contentu, nie spodziewałem się, że realizacja tego – wydawałoby się, skromnego – życzenia przybierze aż tak groteskowy obraz. Panie premierze, czy naprawdę obywatele oczekujący od rządu godnego promowania swojego kraju, jego wspaniałej kultury i unikatowych osiągnięć, proszą o zbyt wiele?