W rocznicowych obchodach na Westerplatte biorą udział prezydent Karol Nawrocki, premier Donald Tusk oraz wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.
Dokładnie o godzinie 4.45 – czyli o tej, o której 1 września 1939 polska placówka na Westerplatte zaczęła być ostrzeliwana przez Niemców – na Westerplatte rozległy się syreny. Następnie, przy dźwiękach polskiego hymnu, na Westerplatte podniesiono flagę państwową. Kolejnym elementem uroczystości było – jak co roku – zapalenie Znicza Pokoju. Na Westerplatte odczytano też apel pamięci.
Karol Nawrocki na Westerplatte: Prawda o II wojnie światowej jest słabo słyszalna w Niemczech, problem mają z nią też rządzący
Następnie głos zabrał prezydent Karol Nawrocki.
- Najważniejszym dla Polaków, jednym z najważniejszych dla całej II wojny światowej symboli jest Westerplatte – mówił zwierzchnik Sił Zbrojnych. - Tu na Westerplatte wykuwał się archetyp polskich postaw w czasie całej II wojny światowej na wszystkich szerokościach geograficznych. Gdzie Polski żołnierz walczył o wolność innych narodów, ale umierał zawsze tylko dla Polski. Znakiem Westerplatte jest cmentarz bohaterów Westerplatte - kontynuował.
Nawrocki przypominał, że cmentarz ten „powstawał w bólach”. - Przez kolejne dekady żołnierze z Westerplatte, ich szczątki taplały się w błocie Westerplatte, Polska po nich nie sięgnęła – ubolewał.
- Prawda ma swoją cenę także w XXI wieku. I ta cena jest zawsze warta płacenia bo dzisiaj, z panem premierem, mieliśmy wielki zaszczyt i honor oddać cześć naszym żołnierzom – dodał.
Nawrocki mówił też, że „symbolem niezasłużonego cierpienia jest Wieluń, miasto zbombardowane przez Niemców we śnie”. - To co jednak najważniejsze, to trzeba pamiętać, że 1 września 1939 roku rozpoczęła się hekatomba, pandemonium (...) na narodzie polskim wyrządzona przez Niemców i przez Sowietów. 6 milionów zamordowanych polskich obywateli, 17 proc. obywateli II RP, co szósty. Wśród nich – blisko 90 proc. cywilów – podkreślił prezydent.
- I choć wielu z państwa powie, że to są fakty dobrze znane (...) to prawda i odpowiedzialność (...) wymaga od dziś rządzących świadomości, że istnieje prawda o II wojnie światowej, która jest tak słabo słyszalna u naszych zachodnich sąsiadów, u naszych sojuszników, w Berlinie, w Niemczech. Prawda, której nie zna, albo nie chce poznać Europa. Prawda, która nie dociera za Atlantyk. Prawda, z którą wielki problem mają także dzisiaj rządzący. A musimy wszyscy powtarzać i uzmysłowić sobie, choć to boli, ale jest potrzebne, że Niemcy nie potrzebowały Adolfa Hitlera, aby gardzić Polską, Polakami i polskością - stwierdził następnie Nawrocki. Prezydent mówił następnie, że „już w XIX wieku liberalni literaci i politycy” z Prus „z pogardą pisali o Polsce, Polakach, Polkach i polskości mówiąc o nas nic więcej, tylko że jesteśmy Irokezami ze Wschodu”. Następnie Nawrocki mówił, że „centrum kultury politycznej Republiki Weimarskiej” był antypolonizm.
Westerplatte – miejsce, w którym rozpoczęła się II wojna światowa
Bohaterska obrona Westerplatte – polskiej placówki wojskowej w Wolnym Mieście Gdańsku stała się jednym z symboli II wojny światowej. Licząca około 200 osób (różne źródła podają, że było ich od 182 do 210) polska załoga została zaatakowana o świcie 1 września, bombardowana przez samoloty Luftwaffe, ostrzeliwana przez działa okrętu Schleswig-Holstein i żołnierzy Kompanii Szturmowej.
Szczegółowy przebieg kilkudniowych walk podał w opracowaniu „Westerplatte 1926-1939. Dzieje Wojskowej Składnicy Tranzytowej w Wolnym Mieście Gdańsku” Jarosław Tuliszka, a informacje o siłach obu stron oraz uzbrojeniu zebrał w kilku książkach Andrzej Drzycimski.
Obaj ci historycy zwrócili uwagę nie tylko na bohaterską postawę polskich żołnierzy, ale również dobre przygotowanie pozycji obronnych. Te czynniki, połączone z błędami popełnionymi przez dowództwo niemieckie, przyczyniły się do tego, że zamiast sześciu godzin (tyle według planów polskiego dowództwa załoga Westerplatte miała wytrwać w samodzielnej walce), obrona trwała prawie siedem dni. O tym, że zdobycie Westerplatte nie będzie łatwym zadaniem, Niemcy przekonali już pierwszego dnia. Okazało się, że ostrzał prowadzony z dział pancernika Schleswig-Holstein nie jest w stanie zniszczyć polskich pozycji obronnych. Zwodowany jeszcze przed I wojną światową okręt, choć kilka razy modernizowany, był już przestarzały, a jego działa nie mogły zastąpić artylerii naziemnej.
Czytaj więcej
Na Westerplatte odbyły się centralne obchody 86. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Znajdujący się w Gdańsku półwysep, na którym znajdowała się w...
Groźniejszy dla polskich obrońców był atak z powietrza, zwłaszcza, że załoga Westerplatte nie dysponowała działami przeciwlotniczymi. W atakach na Westerplatte wykorzystano 40-60 bombowców nurkujących Ju 87 Stuka oraz kilka innych samolotów. Sforsować polską obronę można było jednak tylko atakami z ziemi, a użyte do tego siły były nie tylko zbyt mało liczne, ale też nieumiejętnie dowodzone. Niemców zawiodło także rozpoznanie, co się pokazało już 1 września, gdy Kompania Szturmowa poniosła duże straty i musiała się wycofać, gdy została ostrzelana z pozycji, gdzie Polaków się nie spodziewała.
Wojna obronna 1939
Niemcy nie byli w stanie wykorzystać olbrzymiej przewagi w uzbrojeniu i liczbie żołnierzy. Ten ostatni czynnik (około 20 żołnierzy niemieckich na jednego polskiego) nie miał jednak aż tak dużego znaczenia, jeśli uwzględni się fakt, że prawie połowę tych sił stanowili marynarze pancernika Schleswig-Holstein i kilku okrętów pomocniczych.
Po doświadczeniach z 1 września Niemcy zmienili taktykę. Ataki z powietrza miały – według zamiarów niemieckiego dowództwa – osłabić morale obrońców. Częściowo im się to udało, bo 2 września major Henryk Sucharski doznał załamania nerwowego i kazał wywiesić białą flagę. Inicjatywę przejął w tym momencie zastępca Sucharskiego - kapitan Franciszek Dąbrowski. Polecił białą flagę zdjąć i nakazał dalszą walkę, ale by nie osłabiać morale żołnierzy, wiadomość o zachowaniu Sucharskiego zachował w tajemnicy.
Obrona Westerplatte
Od ranka 7 września niemiecka artyleria rozpoczęła zmasowany ostrzał polskich pozycji. Po tym trwającym około godziny przygotowaniu do akcji wysłano saperów, którzy przy użyciu miotaczy ognia podpalili lasy, a dopiero w następnej kolejności zaatakowała piechota. Atak został odparty (choć zniszczona została Wartownia nr 2), ale żołnierze polscy byli już wyczerpani i ponieśli duże straty (około 20 zabitych, wliczając w to ofiary walk z poprzednich dni), W tej sytuacji major Henryk Sucharski przestał wierzyć w sens oporu. Wpływ na jego decyzje miała również obawa, że po dłuższych walkach żołnierze zostaną w końcu wymordowani.
Rozkaz o kapitulacji jednak zaskoczył Niemców. Nie od razu nawet zauważyli wywieszenie na koszarach białej flagi. „Po raz pierwszy Niemcy zauważyli białą flagę na koszarach ze stanowiska w latarni morskiej. Natychmiast powiadomiono dowództwo, które było tym bardzo zaskoczone” – napisał w książce „Westerplatte 1926-1939” Jarosław Tuliszka.
W polskich opracowaniach dotyczących obrony Westerplatte podawano, że w trakcie walk o ten półwysep Niemcy stracili nawet 300 żołnierzy. Do innych ustaleń na podstawie własnych badań doszedł Tuliszka. Według tego historyka w walkach o Westerplatte zginęło 50 Niemców.
Do wymiaru symbolu przeszła scena, w której dowodzący atakiem na Westerplatte generał Friedrich Eberhardt salutuje przed majorem Sucharskim i pozwala mu zachować szablę oficerską.