Reklama

Bogdan Lewandowski: PiS dźwiga brzemię afer tak jak SLD. Ucieczki Ziobry i Romanowskiego ciążą

Przyczyny rozłamu, chęć bycia lepszą lewicą – jak w naszym przypadku – albo lepszą prawicą, jak w przypadku Rozwoju Plus, to dla wyborców za słaby argument. Muszą być jakieś rzeczywiście merytoryczne różnice, a tych ani u nas, ani u nich nie widać - mówi Bogdan Lewandowski, poseł SLD i SDPL III i IV kadencji Sejmu.
Lewicowy elektorat nie był przygotowany na secesję – mówi Bogdan Lewandowski o rozłamie w SLD, który

Lewicowy elektorat nie był przygotowany na secesję – mówi Bogdan Lewandowski o rozłamie w SLD, który nastąpił w 2004 r.

Foto: ADAM TUCHLIńSKI/REPORTER

Był pan w grupie Marka Borowskiego, która w 2004 r. doprowadziła do rozłamu w SLD. Dlaczego uznał pan, że Sojusz Lewicy Demokratycznej nie jest już partią dla pana?

Byliśmy pod ogromnym ciśnieniem afer SLD, które wpływały na nasze emocje. Źle się z tym czuliśmy. Uważaliśmy, że lewica powinna mieć taką reprezentację, która nie byłaby obciążona aferalnym balastem. Ten aspekt emocjonalny był widoczny u wszystkich, którzy odeszli z Sojuszu. Może najmniej u lidera tego naszego ugrupowania, czyli Marka Borowskiego, który, moim zdaniem, myślał już wtedy o wyborach prezydenckich. Pozostanie w SLD nie dawało mu szans na rekomendację do tego wyścigu. Dziś myślę, że byliśmy nadwrażliwi. Te afery wcale nie były takie straszne w porównaniu z późniejszymi nadużyciami kolejnych partii rządzących.

Pozostało jeszcze 95% artykułu

Czytaj bez ograniczeń RP.PL

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

- dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL,
- Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie,
- 2 newslettery dla subskrybentów,
- w subskrypcji rocznej – dodatkowo magazyny Nauka i Historia
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama