Delcy Rodriguez pełniąca obowiązki prezydenta Wenezueli potwierdziła to, co wcześniej już ogłosił Donald Trump – zawarcie dwustronnej umowy z USA dającej amerykańskim firmom dostęp do 17 głównych złóż wenezuelskiej ropy.

17 pól naftowych Wenezueli dla Amerykanów

W wygłoszonym późno w nocy z soboty na niedzielę przemówieniu Rodriguez nazwała porozumienie "historyczną" umową,, która pomoże ożywić gospodarkę i zwiększyć dochody państwa, a tym samym pomoże to poprawić przyszłość kraju.

"Ten 25-letni dwustronny akt przewiduje rozwój 17 strategicznych pól naftowych z celem produkcyjnym ponad 1,5 miliona baryłek dziennie" – powiedział Rodriguez cytowana przez agencję Reutera. Zapewniła przy tym, że Wenezuela zachowa suwerenność nad jej zasobami naturalnymi.

"Ta ⁠liczba odnosi się wyłącznie do umowy dwustronnej między Wenezuelą a Stanami Zjednoczonymi – wyjaśniła Delcy Rodriguez. Cel umowy – pompowanie 1,5 miliona baryłek dziennie jest celem początkowym. Szczegółowy plan obejmuje również uruchomienie ośmiu nowych bloków naftowych, gdzie dotąd nie było żadnej eksploatacji, a tym samym żadnej infrastruktury wydobywczej.

Reuters przypomina, że wieczorem w piątek Donald Trump ogłosił, że USA przejęły częściową kontrolę nad ogromnymi rezerwami ropy naftowej Wenezueli. Amerykańskie firmy mają pomóc w ożywieniu paliwowego sektora Wenezueli, zapewniając jednocześnie nowe źródło ropy naftowej, aby pomóc obniżyć ceny paliw w USA.

Trump podał niewiele szczegółów na temat umowy, mówiąc tylko, że USA zapewniły sobie większość kontroli nad ponad 65 mld baryłek potwierdzonych rezerw ropy naftowej Wenezueli poprzez partnerstwo z prywatnym biznesem. Wcześniej media informowały, że Amerykanie chcą zdobyć kontrolę nad 90 mld baryłek.

Czytaj więcej

Donald Trump sięga po ropę Wenezueli. Gigantyczna transakcja

Kwaśna ropa ciężka jak smoła

Wenezuela ma największe na świecie potwierdzone rezerwy ropy naftowej (14 proc. wszystkich), ale od czasu rządów Hugo Chaveza, a potem Nicolasa Maduro wydobycie wciąż spadało, osiągając krytyczny poziom 616 tys. baryłek dziennie w 2021 r. Dla porównania w 2014 r. wydobycie wynosiło blisko 2,8 mln baryłek. W 2024 r. wydobycie było na poziomie 740 mln baryłek dziennie. Obecnie Wenezuela produkuje 1,25 miliona baryłek dziennie – znacznie poniżej swojego potencjału. To efekt lat niedoinwestowania, złego zarządzania i sankcji USA.

Rzeczpospolita” zwraca uwagę, że tym, o czym obie strony dotąd milczą jest poziom inwestycji konieczny, aby postawić na nogi, a następnie rozwinąć wenezuelski sektor naftowy. Kraj ma wprawdzie najwięcej ropy na świecie, ale nie jest to surowiec tak łatwy do wydobycia jak ropa na Bliskim Wschodzie.

Ropa Wenezueli to tzw. ciężka ropa przypominająca gęstą smołę. To utrudnia wydobycie i wymaga, by przed transportem do rafinerii surowiec podgrzać, rozcieńczyć i wstępnie przetworzyć. A to generuje duże koszty. Do tego ropa ta jest wysoko zasiarczona. To także wymaga specjalnego – droższego sprzętu w rafineriach.

Czytaj więcej

Wenezuela ma banknoty jednomilionowe

Wenezuelskie rafinerie nie były modernizowane przez dziesięciolecia. Potężny kryzys gospodarczy skutkujący milionową inflacją wymusił masową emigrację, także specjalistów państwowego koncernu PDVSA. Analitycy RBC Capital Markets oraz Goldman Sachs oszacowali na około 100 mld dolarów potrzebne do podniesienia z kolan sektora naftowego Wenezueli w ciągu najbliższej dekady.

Dorzecze Orinoko zatruwane ropą

Jest też sprawa ochrony wyjątkowego środowiska Amazonii. Ropa w Wenezueli jest wydobywana w dorzeczu Orinoko – największego dopływu Amazonki. Stara infrastruktura, trudne warunki i brak inwestycji w ochronę środowiska nie raz powodowały potężne skażenia wenezuelskiej części Amazonii przez PDVSA. Ostatni głośny wyciek z 2022 roku w rejonie pola Pedernales (Delta Orinoko) to sprawa spółki Petrowarao, gdzie 60 proc. miał PDVSA, a resztę francusko-brytyjski niezależny koncern Perenco. 

Platforma oraz okoliczne instalacje były opisywane przez świadków jako całkowicie zdewastowane, zardzewiałe i opuszczone. Jednak w nieczynnych odwiertach wciąż znajdowała się uwięziona ropa pod ciśnieniem. I to ona w końcu wydostała się na powierzchnię, niszcząc ryby, ssaki i odcinając tubylcze plemiona od wody pitnej.

Innym przykładem degradacji Amazonii w Wenezueli jest Jezioro Maracaibo. Od stycznia 2025 do marca 2026 roku na tym zbiorniku wykryto, według portalu Gleba Witness – co najmniej 504 plamy ropy. Łączny obszar tych wycieków pokrył powierzchnię ponad 10 400 km², czyli obszar wielkości całego Libanu. Całe jezioro jest pokryte grubą warstwą toksycznych sinic, a życie w nim całkowicie przestało istnieć.

Czy to się zmieni po wejściu do Wenezueli Amerykanów? 80-letni Donald Trump nie gwarantuje, że sytuacja poprawi się na lepsze i Amazonia będzie chroniona przed wyciekami ropy. Trump nieraz pokazał, jak w przypadku rodzimej Alaski, że nie rozumie znaczenia ochrony środowiska naturalnego dla przyszłości całego ludzkiego gatunku.

Jeżeli chodzi o to, które amerykańskie i międzynarodowe koncerny będą rządzić na paliwowym rynku Wenezueli, to na razie pada tylko nazwa Chevronu. Koncern miał sfinalizować rozmowy w celu przeniesienia swoich wenezuelskich wspólnych przedsięwzięć na nowe ramy energetycznego porozumienia. Wenezuelscy urzędnicy przygotowują się do podpisania umów z poszczególnymi firmami w przyszłym tygodniu. W dokumentach zostaną przyznane nowe prawa do poszukiwania i wydobycia ropy naftowej.

Wcześniej w sobotę ⁠w centrum Caracas protestowali przeciwnicy obecności USA w Wenezueli.