Reklama

Roman Paszke: Przed wypłynięciem na Zachód sprawdzali, czy ktoś ukrywa się w kartoflach

Kiedy płynęliśmy na Warcie Polpharmie w wyścigu dookoła świata „The Race”, dostaliśmy życzenia od kibiców Legii Warszawa, co bardzo nas rozbawiło. Napisał też do nas jakiś księgowy z Radomia z informacją, że on już nie chce być księgowym, buduje jacht i płynie dookoła świata – mówi Roman Paszke, żeglarz, kapitan jachtowy, konstruktor i nawigator.
Roman Paszke: Przed wypłynięciem na Zachód sprawdzali, czy ktoś ukrywa się w kartoflach

Foto: ARCHIWUM AUTORA

W latach 70. wystartowaliście po raz pierwszy w Admiral’s Cup. Wtedy sam wyjazd na Zachód był wielkim wydarzeniem, a co dopiero starty w prestiżowych regatach.

Takie to były czasy, że przed wypłynięciem z portu na Zachód, na jacht bez pytania przychodzili porucznik albo kapitan z kilkoma żołnierzami i sprawdzali, czy ktoś między kartoflami nie jest ukryty. Kontrolowali paszporty, kręcili się też celnicy. Po takiej inspekcji zapadały decyzje, czy możemy płynąć na Zachód, czy nie. Co ciekawe, sam nie wiem dlaczego, ale każdy oficer mówił mi: pan to już nie wróci, ale ja zawsze wracałem. To było dla nich dziwne.

Pozostało jeszcze 95% artykułu

Czytaj bez ograniczeń RP.PL

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

- dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL,
- Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie,
- 2 newslettery dla subskrybentów,
- w subskrypcji rocznej – dodatkowo magazyny Nauka i Historia
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama