Już w trakcie prac nad nowelą ustawy o SN wprowadzającą ten test zwracałem uwagę w tym miejscu, aby lekarstwa – testowania sędziów – nie przedawkować, aby nie stało się trucizną. Niestety ta trucizna jest w sądach cały czas podawana.

Czytaj więcej

Marek Domagalski: Rejestracja związków jednopłciowych podważałaby porządek konstytucyjny RP

Zatory w sądach 

Jak pisze pierwszy prezes SN Zbigniew Kapiński we wniosku do TK o uznanie niekonstytucyjności tego testu, jest on nadużywany (głównie przez sędziów ze starego nadania), uniemożliwiając sędziom, głównie powoływanym za rządów PiS, wykonywanie ich obowiązków z powodu a priori kwestionowania ich sędziowskiego statusu, przez co sprawy leżą w sądzie po kilka lat dłużej.

Obserwowałem całkiem niedawno, jak SN w składzie trzech sędziów ze starego nadania zawiesił badanie ściśle prawniczego pytania prawnego do SN na szereg miesięcy tylko dlatego, że skierował je sąd, w składzie którego była sędzia z nowego nadania – jednocześnie wybitna specjalistka, profesor uniwersytecka z danej dziedziny. A przecież ten sąd zadawał tylko pytanie, a liczyła się tylko odpowiedź na nie.

Kolejnym absurdem tej procedury jest testowanie sędziego po kilka razy w różnych sprawach, co czasem przypomina wręcz szykanowanie. Tylko jakim kosztem? Oczywiście przede wszystkim obywateli i firm czekających na rozstrzygnięcie ich sprawy.

Czytaj więcej

Marek Domagalski: Berek nie będzie koniem trojańskim w Trybunale

TK zbada konstytucyjność testu niezawisłości

Pojawia się jednak światełko w tunelu, także ze środowiska sędziowskiego. Pół roku temu Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że przepisy wprowadzające test niezawisłości w sądownictwie administracyjnym, w tym NSA, są niekonstytucyjne. A całkiem niedawno pierwszy prezes SN zwrócił się do TK z podobnym wnioskiem o stwierdzenie niekonstytucyjności tego testu w pozostałych segmentach sądownictwa, a Trybunał wyznaczył rozprawę na 22 września br.

Trzeba jednak pamiętać, że nie jest to tylko sprawa o prawo i sędziów, ale także społeczna i polityczna, której niezałatwienie, niczym ciężka choroba, zżera nasze państwo. Dlatego też powinna stać się ważnym tematem zbliżającej się kampanii wyborczej – szukania realnej i szybkiej terapii sądownictwa.