Od stycznia do czerwca 2026 r. opublikowano 5287 stron nowego prawa. Oznacza to, że utrwala się tendencja do ograniczania objętości tworzonych w Polsce aktów prawnych – wynika z najnowszej aktualizacji badania „Barometr Prawa”. Sporządziła ją firma audytorsko-doradcza Grant Thornton (GT) i agenda ONZ – Global Compact Network Poland. „Rzeczpospolita” poznała te wyniki jako pierwsza.

Trend do ograniczenia masowej produkcji przepisów zarysował się wyraźnie już w latach 2024-25. Wtedy to publikowano 12-14 tys. stron aktów prawnych rocznie. To znacznie mniej, niż w rekordowych latach 2016, 2022 i 2023, gdy ustawy, rozporządzenia i inne akty publikowane w Dzienniku Ustaw co roku zajmowały ponad 30 tys. stron.

Jeśli ta tendencja utrzyma się w kolejnych miesiącach, to bieżący rok może się zakończyć wynikiem ok. 10,7 tys. stron. Byłby to najniższy wskaźnik produkcji prawa od 2000 r.

Rząd wydaje mniej rozporządzeń, ale nie zawsze konsultuje projekty

Eksperci GT zauważają, że tegoroczna kontynuacja tendencji spadkowej wynika przede wszystkim ze zmniejszenia aktywności legislacyjnej rządu. W pierwszym półroczu 2026 r. rząd i poszczególni ministrowie wydali jedynie 487 rozporządzeń, na które złożyło się 3340 stron maszynopisu. Dla porównania, w pierwszym półroczu 2025 r. było to 4575 stron (co oznacza spadek o 27 proc.).

Nieco wzrosła natomiast objętość ustaw uchwalonych przez parlament. W pierwszym półroczu ukazało się 98 ustaw o łącznej objętości 1803 stron, co jest najwyższym wynikiem od 2019 r.. W analogicznym okresie przed rokiem było to 1546 stron.

Czytaj więcej

Produkcja nowego prawa w Polsce wyhamowała. Pierwsza taka sytuacja od 2006 roku

Jak ocenia Grzegorz Szysz, partner zarządzający zespołem Kancelarii Prawnej GT, spadek objętości nowego prawa to dobra wiadomość, choć nie jest to jeszcze wystarczający powód do ogłoszenia sukcesu.

– Najważniejszy wydaje się postulat, aby wprowadzaniu nowych przepisów częściej towarzyszyło eliminowanie regulacji dotychczas obowiązujących. Co więcej, aktualny jest postulat, aby prawo było tworzone w bardziej przewidywalny i przemyślany sposób, z odpowiednim czasem na konsultacje, ocenę skutków regulacji i przygotowanie firm do nowych obowiązków – podkreśla ekspert. Jego zdaniem dopiero wtedy niższa produkcja prawa może realnie przełożyć się na większe bezpieczeństwo prowadzenia biznesu w Polsce.

Dłuższe vacatio legis wciąż pozostaje wyzwaniem

Z poprzedniej pełnej edycji raportu „Barometr Prawa” za 2025 r. wynika, że wspomniane przez Grzegorza Szysza konsultacje publiczne wciąż pozostawiają wiele do życzenia. W poprzednim roku aż 29 proc. ustaw uchwalono bez udokumentowanych konsultacji publicznych. W kolejnych 46 proc. ustawodawca nie odniósł się do nadesłanych uwag.

Podobnie niekorzystnym zjawiskiem jest dość krótkie vacatio legis w ustawach gospodarczych. W tych ubiegłorocznych wyniosło ono średnio 38 dni. Tymczasem obecnie rządząca koalicja obiecywała wydłużenie go do pół roku.

Czytaj więcej:

Raporty ekonomiczne Bariery dla biznesu pękają powoli. Czyli co najbardziej boli przedsiębiorców

Pro

Jak zauważa GT w swoim raporcie za 2025 r., pewnym znamiennym miernikiem jakości prawa jest stosunek wydawania nowych przepisów do tych usuwanych. Jest to szczególnie istotne w czasach promowanej przez władze deregulacji. W ubiegłym roku zmieniły się 772 przepisy regulujących działalność gospodarczą, a w życie weszło 405 nowych regulacji. W tym samym czasie uchylonych zostało jedynie 47 przepisów. Oznacza to, że na jeden uchylany przepis przypada aż 25 regulacji wymagających od firmy dostosowania się.

5287 stron maszynopisu

zajmują akty prawne opublikowane w I poł. 2026 r.