Po kilkunastu latach legislacyjnej biegunki produkcja prawa – jeśli mierzyć ją objętością aktów prawnych – ustabilizowała się. Tak wynika z dorocznego raportu firmy audytorsko-doradczej Grant Thornton (GT). Dwunastą edycję „Barometru Prawa” zaprezentowano we czwartek w Senacie, z udziałem osób współodpowiedzialnych za tworzenie prawa, czyli parlamentarzystów.

Czytaj więcej

Czy rząd Donalda Tuska „zalał” nas nowymi przepisami? Oto co mówią statystyki

W 2025 r. ukazało się 12 470 stron maszynopisu nowych aktów prawnych. To aż o 63 proc. mniej, niż w 2023 r. i o 12 proc. mniej, niż w 2024 r. Ostatnio taki niski poziom objętości prawa odnotowano w 2006 r.. W międzyczasie machina legislacyjna osiągała rekordowe wyniki, np. w latach 2016 i 2023 ta objętość sięgała ok. 35 tys. stron.

Vacatio legis wciąż zbyt krótkie

Autorzy raportu dostrzegają jednak, że zmniejszenie ilości prawa nie zawsze szło w parze z poprawą jego jakości. Od dawna postulowane, zwłaszcza przez biznes, wydłużenie vacatio legis nie jest imponujące. Obecnie rządząca koalicja obiecywała, że w przypadku ustaw gospodarczych wyniesie ono pół roku. Jednak – jak policzyli eksperci GT – w aktach prawnych stworzonych w 2025 r. wyniosło ono średnio 38 dni. Oznacza to jego wydłużenie tylko o jeden dzień w stosunku do 2024 r..

– Vacatio legis to czas nie tylko na przeczytanie ustawy, ale przede wszystkim na dostosowanie do tych zmian systemów, ludzi czy praktyk – zauważyła Małgorzata Samborska, doradca podatkowy i partner w GT. Jako przykład złej praktyki podała przepisy wprowadzające Krajowy System e-Faktur, gdzie przygotowania organizacyjne i techniczne były szczególnie ważne, by z systemu można było korzystać. – KSeF ruszył w lutym, a kluczowe przepisy pojawiły się późno: stosowną nowelę ustawy o VAT opublikowano 1 września, a rozporządzenia wykonawcze dopiero w grudniu 2025 r. – przypomniała ekspertka.

Czytaj więcej:

Zmiany w przepisach podatkowych Tak rząd chce uprościć podatki. „Rzeczpospolita” poznała pierwsze szczegóły

Pro

W raporcie doceniono ostatnie działania deregulacyjne rządu i społecznej inicjatywy SprawdzaMY (czyli zespołu Rafała Brzoski), jako ułatwiające działalność gospodarczą. Jednak wciąż daleko jest do realizacji zapowiadanej przez rząd zasady „one in – two out”, czyli likwidacji dwóch przepisów wraz z wprowadzaniem jednego nowego. Świadczy o tym statystyka: w 2025 r. weszło w życie 405 nowych przepisów gospodarczych, a 772 zmieniło swoje brzmienie. W tym samym czasie uchylono tylko 47 takich przepisów.

Jednak zasadę „one in – two out” nie zawsze należy rozumieć czysto statystycznie. Tak uważa Karol Grzybowski z zespołu deregulacyjnego w Kancelarii Premiera. – Najważniejsze jest, by rozumieć to w kontekście redukowania nie tyle przepisów, co obowiązków dla obywateli. Na przykład wprowadzenie milczących zgód urzędów zamiast procedur zezwoleń. To już zaczęliśmy wdrażać – mówił Grzybowski.

Konsultacje nowego prawa zależą od dobrej woli stron

Proces upraszczania prawa często – jak w przypadku propozycji inicjatywy SprawdzaMY – ma mocne społeczne poparcie. Jednak ogólnie konsultacje publiczne wciąż pozostawiają wiele do życzenia. Eksperci GT policzyli, że aż w 29 proc. projekty ustaw nie miały udokumentowanych konsultacji. W kolejnych 46 proc. projektodawcy – zazwyczaj ministerstwa – nie odniosły się do nadesłanych uwag.

– Tu wiele zależy od dobrej woli stron. Zdarzało się, że dopiero na etapie prac senackich zdarzało się zorganizowanie konferencji uzgodnieniowej z rządem i organizacjami społecznymi – zauważył senator Krzysztof Kwiatkowski.

Czytaj więcej

Prawo genialne i fatalne, czyli legislacyjne perły i buble 2025 roku

Jak zauważył senator Waldemar Pawlak, szef senackiej komisji gospodarki, tworzenie dobrego jakościowo prawa napotyka czasem bariery polityczne. – Wiele uchwalonych dobrych regulacji idzie do kosza z powodu weta prezydenta. Dlatego nie powinniśmy iść w kierunku ustaw wieloaspektowych, w których jeden kontrowersyjny przepis może spowodować weto i zniweczyć cenne inicjatywy legislacyjne – mówił były premier.

Z raportu GT wynika, że obecny prezydent Karol Nawrocki zastanawia się nad podpisaniem lub wetem do ustawy średnio 17 dni. To znacznie dłużej, niż jego poprzednik Andrzej Duda, któremu zajmowało to 10 dni.