Na operację, lekarstwa czy rehabilitację – charytatywne zbiórki cieszą się coraz większą popularnością. Mamy jednak złą wiadomość dla beneficjentów. Fiskus twierdzi, że jeśli sami zbierają pieniądze i wpłaty są anonimowe, powinni zapłacić podatek.
– Na internetowe charytatywne zbiórki wpłacają tysiące filantropów. Ale wielu z nich podpisuje się tylko jakimś pseudonimem albo skrótem. I w tym fiskus upatrzył sposób na opodatkowanie wpłat – mówi Bartosz Przybysz, radca prawny i doradca podatkowy.
Jaki to sposób? Otóż skarbówka twierdzi, że jeśli nie da się zidentyfikować dobroczyńcy, to wpłata nie jest darowizną. Nie podlega więc pod ustawę o podatku od spadków i darowizn (w której są przepisy pozwalające z reguły na zwolnienie od tego podatku). A skoro nie podlega, to musi być rozliczona zgodnie z ustawą o PIT. Z niej wynika, że otrzymane pieniądze są przychodem z tzw. innych źródeł. A podatek wynosi 12 albo 32 proc.
Czytaj więcej
Prezenty na komunię rozliczamy tak jak darowizny. Od najbliższej rodziny są zwolnione z podatku, musimy jednak pamiętać o warunkach ulgi – droższe...
Fiskus: Anonimowa wpłata to nie darowizna
Spójrzmy na ostatnie interpretacje. Kobieta, która jest przewlekle chora, zbiera pieniądze na terapię. Założyła zbiórkę na internetowym portalu. Dostała szereg wpłat, nie wie jednak od kogo. Zwróciła się do operatora zbiórki z prośbą o udostępnienie danych dobroczyńców, ten jednak kazał jej skontaktować się z urzędem skarbowym. Złożyła więc wniosek o interpretację. A w niej przeczytała, że wpłaty od osób, których nie można zidentyfikować, nie są darowiznami. I nie rozliczamy ich zgodnie z ustawą o podatku od spadków i darowizn (nr 0111-KDIB1-3.4015.8.2026.2.AN).
Podobnie było w sprawie zbierającego na leczenie inwalidy. Prosił właściciela platformy, gdzie założył zbiórkę, o podanie danych filantropa, który przelał mu pieniądze. Dostał odpowiedź, że platforma nie jest w stanie udostępnić mu tych informacji. A fiskus stwierdził, że skoro nie są znane dane wpłacającego, to wpłata nie jest darowizną. „Aby wpłata mogła zostać uznana za darowiznę (…) koniecznym jest, aby darczyńca był możliwy do zidentyfikowania przynajmniej z imienia i nazwiska” – czytamy w interpretacji (nr 0111-KDIB1-1.4015.1.2026.1.RH).
Czytaj więcej
Jeśli mąż i żona mają wspólny majątek, przelewy z konta na konto nie są darowizną. I fiskusowi nic do tego. Może się nimi zainteresować, gdy w małż...
Jak nie darowizna, to trzeba zapłacić PIT
Jakie są skutki takiego stanowiska? Jeśli wpłaty nie są darowizną, to trzeba je rozliczyć na podstawie ustawy o PIT. Przyjrzyjmy się kolejnym interpretacjom. Na jednym z portali została zorganizowana zbiórka na wsparcie rodziny zmarłego nagle mężczyzny. Część datków była anonimowa. Fiskus uznał, że wpłaty, których nie można zidentyfikować (są oznaczone tylko mailem, nickiem, loginem, samym imieniem itp.), muszą być rozliczone zgodnie z ustawą o PIT. Należy je zaliczyć do przychodów z innych źródeł. Wdowa po mężczyźnie musi je wykazać w zeznaniu rocznym i zapłacić podatek (nr 0113-KDIPT2-2.4011.1031.2024.3.SR).
Także w sprawie siedmioletniego chłopca z czterokończynowym porażeniem mózgowym urzędnicy uznali, że od zebranych pieniędzy (od anonimowych dobroczyńców) należy zapłacić PIT. Obowiązek ten obciąża rodziców (nr 0114-KDIP3-2.4011.643.2025.2.JK2).
Kontrowersyjne interpretacje skarbówki
O niekorzystnych dla beneficjentów zbiórek poglądach fiskusa pisaliśmy w „Rzeczpospolitej” już 28 maja 2024 r. Wcześniej stanowisko skarbówki było inne, urzędnicy nie kwestionowali anonimowych wpłat. Dwa lata temu zaczęły się pojawiać interpretacje, że nie są darowiznami, ale początkowo dotyczyły zarabiających w internecie influencerów czy youtuberów. Przestrzegaliśmy jednak, że takie stanowisko fiskusa może też dotknąć zbierających pieniądze na podreperowanie swojego zdrowia. Niestety, sprawdziło się.
Czytaj więcej
Fiskus zmienił zdanie w sprawie zbiórek w internecie. Efekt może być taki, że beneficjenci zapłacą PIT.
Eksperci nie zgadzają się jednak z ostatnimi interpretacjami. – Brak danych wpłacającego nie oznacza, że wpłata nie jest darowizną. Taki warunek nie wynika z kodeksu cywilnego – mówi Bartosz Przybysz.
– Czy jak kupuję coś w sklepie i sprzedawca nie wie, jak się nazywam, to oznacza, że nie zawarliśmy umowy sprzedaży? Oczywiście, że nie. Tak samo jest z darowizną. Najważniejszy jest jej cel, czyli chęć obdarowania drugiej strony – wskazuje Michał Gądek, radca prawny w kancelarii Michał Gądek i Partnerzy.
Eksperci podkreślają też, że restrykcyjne stanowisko fiskusa podcina skrzydła charytatywnym zbiórkom. – Czy urzędnicy chcą, aby zbierający pieniądze na leczenie sprawdzali dokładnie każdego darczyńcę? Przecież to nierealne – mówi Michał Gądek.
Zbierający na leczenie może skorzystać z kwoty wolnej od PIT
Czy da się uniknąć PIT? Teoretycznie beneficjent może skorzystać z kwoty wolnej od podatku, która wynosi 30 tys. zł dochodu rocznie. – Ale wpłaty ze zbiórki są często wyższe, poza tym po odliczeniu kosztów (które są niewielkie albo żadne) musimy je dodać do innych dochodów rozliczanych według skali, np. z etatu czy zlecenia. Powoduje to, że od otrzymanych środków trzeba zapłacić 12-proc. podatek, a powyżej 120 tys. zł dochodu rocznie nawet 32 proc. – tłumaczy Bartosz Przybysz.
Czytaj więcej
Fiskus upiera się, że anonimowe wpłaty dla internetowych twórców to nie darowizny. Nie korzystają więc ze zwolnienia z ustawy o podatku od spadków...
Nie będzie PIT, jeśli pieniądze zbiera fundacja
Jest jednak jeszcze inna możliwość: zbieranie pieniędzy przez fundację albo stowarzyszenie.
– To częsta sytuacja. Zbiórkę robi charytatywna organizacja, a następnie przekazuje pieniądze potrzebującemu. Fundacja bądź stowarzyszenie nie płaci CIT, bo realizuje cele statutowe. A beneficjent nie płaci PIT, bo wsparcie od organizacji jest zwolnionym z podatku świadczeniem z pomocy społecznej – mówi Bartosz Przybysz.
– Zbieranie środków za pośrednictwem fundacji bądź stowarzyszenia rozwiązuje problem z podatkiem od anonimowych wpłat. Musimy jednak pamiętać, że z reguły organizacje potrącają sobie koszty. Beneficjent nie dostaje więc całej zebranej kwoty – podkreśla Michał Gądek.