1 lipca wszedł w życie nowy, kontradyktoryjny proces karny. Zmieniona procedura miała przyspieszyć orzekanie. Pierwsze tygodnie obowiązywania przepisów pokazują jednak, że może być odwrotnie.
– Sądy straciły miesiąc – mówią sędziowie. I winią nie reformę, lecz jej przygotowanie.
Równie sceptyczni są prokuratorzy. Sprawdziliśmy: sprawy są odraczane. Tylko w dwóch szczecińskich sądach rejonowych od 1 lipca spadło 35 spraw – to 20 proc. tych, które się odbyły; w okręgowym – ponad 30 proc. W Poznaniu w czterech wydziałach spadło 17 spraw; w Katowicach w rejonie 32; w Warszawie w okręgu 89.
Nie mogą nie pouczyć o prawach
W zmienionym procesie jest obowiązek pouczenia oskarżonego i pokrzywdzonego o przysługujących im prawach i obowiązkach. Z tego wynika np. prawo oskarżonego do żądania obrońcy.
Sądy, które miały zaplanowane terminy na pierwsze dni lipca, nie mogły przekazać pouczeń wcześniej, bo nie obowiązywały jeszcze te przepisy. W dodatku rozporządzenie ministra sprawiedliwości opublikowano dopiero w ostatnich dniach czerwca.
– Zabrakło praktycznego myślenia – mówi „Rz" sędzia Maciej Strączyński ze Szczecina. I tłumaczy, że wystarczyło przygotować dobre przepisy przejściowe, by sądy na kilka tygodni nie były wyłączone z orzekania. Wystarczyło zapisać, że przepis o obowiązkowych pouczeniach wchodzi w życie wcześniej, np. 1 czerwca czy 1 maja, a sądy mogłyby pouczać strony listownie, albo na poprzednich rozprawach i nie tracić na to lipcowych terminów.
– Właśnie przed tym przestrzegaliśmy – mówi „Rz" prokurator Jacek Skała ze Związku Zawodowego Prokuratorów RP. Jego dwie sprawy też odroczono. Uważa jednak, że to dopiero początek.
– Od miesięcy na różnych konferencjach mówiłem, że proces będzie dłuższy. Autorzy reformy upierali się przy swoim. Teraz setki spraw w pierwszym miesiącu spada z wokandy. Kolejne terminy wyznaczane są na jesień. Co to oznacza? Każdy taki proces będzie dłuższy – tłumaczy. I przypomina, że nie jest to problem wymiaru sprawiedliwości, ale obywateli pokrzywdzonych przestępstwami.
Przestępcy sabotują, jak chcą
Prokuratorzy dodają, że nie da się rozpocząć procesu grup przestępczych. Wystarczy, że na każdym z terminów jeden z 15 oskarżonych będzie składał wniosek o obrońcę z urzędu, i sprawa zamiast na pierwszym terminie rozpocznie się na 15.
– Ustawodawca dał przestępcom znakomite narzędzia do sabotowania procesu – mówią.
Co na to resort sprawiedliwości?
– Ministerstwo Sprawiedliwości nie sprawuje nadzoru nad bieżącym tokiem postępowań sądowych, a tym samym nie ma danych o liczbie ewentualnych odroczeń rozpraw w celu pouczenia uczestników procesu o ich prawach i obowiązkach – tłumaczy. I zastrzega, że minister sprawiedliwości sprawuje wyłącznie zewnętrzny nadzór administracyjny.
Resort twierdzi też, że nie otrzymał sygnałów od prezesów o zagrożeniu przewlekłością spraw z powodu niemożliwości pouczenia stron o ich procesowych uprawnieniach.
Łatwiej o obrońcę
- Po 1 lipca 2015 r. sąd musi pouczyć oskarżonego o treści art. 80 k.p.k. oraz o możliwości obciążenia go kosztami takiej obrony w razie skazania.
- Obrońca na żądanie przystępuje do prawomocnie zakończonego postępowania, a dodatkowe upoważnienie umocowuje go do sporządzenia kasacji.
- Dla sądu rozpoznającego sprawę wyznaczenia oskarżonemu na jego żądanie obrońcy jedyną podstawą odmowy jest posiadanie przez niego obrońcy z wyboru.
- Obrońca z urzędu wyznaczany jest z listy obrońców (adwokatów i radców prawnych).
- Wniosek rozpoznaje z urzędu niezwłocznie prezes sądu, sąd lub referendarz sądowy.