Uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania miało być wyjątkiem. Stało się regułą. Ze statystyk Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że sądy zbyt często korzystają z tej możliwości i uchylają wyroki pierwszej instancji. Stabilność orzecznictwa w sprawach karnych wynosi zaledwie 64 proc., w tym w sądach apelacyjnych 52 proc., a okręgowych 66 proc. Trochę lepiej jest w sprawach cywilnych, pracy i ubezpieczeń społecznych.
– Mimo że sędziowie odwoławczy mogą wyrok uzupełnić, rzadko z tej możliwości korzystają – twierdzą sędziowie pierwszej instancji. Mówią też, że często powodem uchylenia jest niechęć sędziów odwoławczych do podejmowania ostatecznych decyzji.
– Jeśli sędzia chce uchylić wyrok, zawsze coś znajdzie, by to zrobić i uzasadnić – uważają. Ich zdaniem sędziowie odwoławczy od dawna nieorzekający na tzw. pierwszej linii zapominają, jak to jest, gdy trzeba od nowa przeprowadzić proces dużej grupy oskarżonych.
Jest jednak szansa, że przy kolejnym podsumowaniu statystyki będą lepsze. Od 1 lipca obowiązuje nowa procedura karna. Sąd odwoławczy dostał w niej większe możliwości poprawiania wyroków.
Kilka razy to samo
Praktycznie niemal żadna głośna, medialna sprawa karna nie kończy się po pierwszym rozpoznaniu. Kolejne „wracają do sądu pierwszej instancji". Przykład to środowy wyrok w procesie trójki policjantów oskarżonych o niedopełnienie obowiązków podczas zatrzymania groźnych bandytów w Magdalence w 2003 r. Trzy razy zapadł wyrok uniewinniający, a prokuratura nie wyklucza kolejnego odwołania.