Co dzieje się w sprawie pańskich dyscyplinarek?
Pani prezes Małgorzata Manowska w czterech sprawach próbowała wszcząć wobec mnie postępowanie dyscyplinarne i usunąć z zawodu. W dwóch sprawach się nie udało, bo nawet w jednej z nich skład złożony z „neosędziów” uznał, że zarzuty są bezpodstawne. Toczą się jeszcze dwie sprawy, ich wartość merytoryczna jest tak samo „mocna”. Ciekawostką jest to, że w jednej z tych spraw (chodzi o moją działalność przed Izbą Dyscyplinarną) zażalenie na moją niekorzyść wniósł również prokurator generalny. Uśmiecham się, bo jestem ciekaw, czy obecna prokuratura dalej popiera te głupoty. Swoją drogą sprawa postępowań dyscyplinarnych obrazuje stan umysłów tej „dobrozmianowej” patologii. Czy słyszała pani, aby w jakimś cywilizowanym kraju niemal wszyscy prezesi SN mieli postępowania dyscyplinarne grożące złożeniem z urzędu sędziego? Wygląda to nie na Sąd Najwyższy, ale na krąg Stefana „Siary” Siarzewskiego z filmu Kiler. Tam jednak przynajmniej było wesoło.