Szefowa KRS: minister Bodnar próbuje sparaliżować pracę Rady; nie poddam się

Odwołanie mnie z warszawskiego sądu apelacyjnego to czysta złośliwość ze strony ministra Bodnara i próba sparaliżowania prac KRS. Zapewniam jednak, że nie poddam się i nie odejdę ze stanowiska w Radzie – mówi "Rzeczpospolitej" szefowa KRS Dagmara Pawełczyk-Woicka.

Publikacja: 29.03.2024 17:58

Przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka

Przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka

Foto: PAP/Marcin Obara

Minister sprawiedliwości Adam Bodnar odwołał Panią z delegacji do Sądu Apelacyjnego w Warszawie? Jak Pani to odebrała?

Jako złośliwość ze strony ministra Bodnara i próba sparaliżowania prac Krajowej Rady Sądownictwa. Zapewniam jednak, że nie poddam się i nie odejdę ze stanowiska w Radzie. Wzięto mnie na celownik ponieważ jestem przewodniczącą KRS i stąd te defamacyjne przekazy. Odbieram to jako dążenie do tego, żeby te osoby, które przed laty miały duże wpływy w sądownictwie z powrotem je uzyskały. A Ci, którzy ośmielili się obsadzić miejsca prezesów sądów, członków KRS poniosły „karę”, co zagwarantuje, że nikt w przyszłości nawet nie spróbuje zmienić układu wpływów w sądownictwie na relacje zdrowsze i służące bezstronności sądów.

Czytaj więcej

Adam Bodnar zdecydował. Szefowa KRS wraca do sądu w Krakowie

„Brak odpowiedniego doświadczenia i stażu orzeczniczego, pozwalającego na orzekanie w sądzie apelacyjnym” – to przyczyna odwołania Pani z delegacji, którą podaje resort sprawiedliwości. Zabolało to Panią?

To jest uzasadnienie ministra-polityka. Pytanie, czy polityk może w ten sposób oceniać sędziego, i to publicznie. Orzekam nieprzerwanie od stycznia 1998 r., a od stycznia 2018 r. na poziomie sądu okręgowego. Moje orzecznictwo można oceniać różnie, ale kompletnie nieuzasadnione jest wskazywanie , że nie mam doświadczenia. Orzekam już bowiem od 26 lat.

Ministerstwo twierdzi jednak, że Pani około 3-letni staż orzeczniczy w sądzie okręgowym nie jest wystarczający do pełnienia obowiązków w sądzie apelacyjnym.

Owszem sędzią sądu okręgowego jestem od 2020 r., ale na poziomie tego sądu orzekałam od 2018 r. Moja delegacja do orzekania w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie nie była motywowana chęcią awansu. Była potrzebna tylko po to, żebym mogła spokojnie łączyć pracę orzeczniczą jako sędzia z obowiązkami przewodniczącej Rady. Z tym drugim wiąże się konieczność częstej obecności w Warszawie.

To dlaczego nie została Pani delegowana do Sądu Okręgowego w Warszawie, a o szczebel wyżej do sądu apelacyjnego?

Powód był prosty. Gdybym została delegowana do warszawskiego sądu okręgowego to przysługiwałby mi dodatek funkcyjny wizytatora, a tego chciałam uniknąć.

Przyznam, że to rzadko spotykana oszczędność?

Uważam, że byłoby to nieprzyzwoite, te dodatkowe kilka tysięcy zł miesięcznie. Na pewno byłoby to podstawą kolejnych ataków. Celem była praca w Warszawie, która umożliwi sprawne kierowanie pracami KRS. Proszę zauważyć, że nie zgłosiłam się do konkursu na wolne stanowisko do sądu apelacyjnego, w przeciwieństwie do sędziego Dariusza Mazura (wiceminister sprawiedliwości – przyp. red.). Biuro Rady to kilkudziesięciu pracowników oraz zadania, których jest sporo. Nie jest możliwe łączenie tej pracy z pracą np. na 100% albo pracą orzeczniczą w sądzie położonym w innej miejscowości. Na tym cierpią obywatele, bo obsługa referatu wymaga obecności w sądzie. Nie wiem czemu mają służyć moje częste podróże na trasie: Kraków- Warszawa, Warszawa-Kraków. Ponadto ciężko będzie mi stale podróżować ze zwierzętami, które mam.

Czy będzie Pani walczyć o pozostanie na delegacji w sądzie apelacyjnym, czy jednak podporządkuje się decyzji ministra?

Muszę jeszcze rozważyć środki odwoławcze, które mi przysługują. Najpierw jednak muszę otrzymać tę decyzję ministra, ponieważ dowiedziałam się o niej w sposób mało elegancki, z mediów. KRS zapewne rozważy delegowanie mnie do pracy w biurze Rady.

Jak wyobraża sobie Pani powrót do orzekania w krakowskim sądzie okręgowym. Nie ma tam Pani chyba zbyt wielu przyjaciół?

Pracę orzeczniczą wyobrażam sobie normalnie. Mam tam wielu znajomych, którzy jak sądzę musieli mnie cenić, skoro mimo nacisków środowiska, popierali moją kandydaturę do KRS. Jeśli ponownie spotkam się z elementami stalkingu, hejtu i gróźb, a było kilku takich sędziów, to spróbuje podjąć środki prawne wobec tych osób. Uważam, że dzisiaj sędziowie są i będą zastraszani. Jednym z elementów takiego zastraszania są zapowiedzi weryfikacji sędziów z uwagi na sposób powołania. Siła tego oddziaływania zależy od konkretnego sądu. Wszystkie te działania nie służą niezawisłości, spokojnemu wykonywaniu obowiązków. Wrażenie braku bezstronności sądów i nierównego traktowania mogą nam towarzyszyć przy okazji spraw dotyczących polityków albo dziennikarzy. Początkowo będzie chodziło o osoby z kręgu polityków opozycji i dziennikarzy. Gdy środowisko sędziowskie stanie się ponownie homogeniczne, jednolite, to przestaną istnieć jakiekolwiek mechanizmy wewnętrznej kontroli. To nie będzie służyło ludziom.

Minister sprawiedliwości Adam Bodnar odwołał Panią z delegacji do Sądu Apelacyjnego w Warszawie? Jak Pani to odebrała?

Jako złośliwość ze strony ministra Bodnara i próba sparaliżowania prac Krajowej Rady Sądownictwa. Zapewniam jednak, że nie poddam się i nie odejdę ze stanowiska w Radzie. Wzięto mnie na celownik ponieważ jestem przewodniczącą KRS i stąd te defamacyjne przekazy. Odbieram to jako dążenie do tego, żeby te osoby, które przed laty miały duże wpływy w sądownictwie z powrotem je uzyskały. A Ci, którzy ośmielili się obsadzić miejsca prezesów sądów, członków KRS poniosły „karę”, co zagwarantuje, że nikt w przyszłości nawet nie spróbuje zmienić układu wpływów w sądownictwie na relacje zdrowsze i służące bezstronności sądów.

Pozostało 83% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Nieruchomości
Trybunał: nabyli działkę bez zgody ministra, umowa nieważna
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Praca, Emerytury i renty
Czy każdy górnik może mieć górniczą emeryturę? Ważny wyrok SN
Prawo karne
Kłopoty żony Macieja Wąsika. "To represje"
Sądy i trybunały
Czy frankowicze doczekają się uchwały Sądu Najwyższego?
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Sądy i trybunały
Łukasz Piebiak wraca do sądu. Afera hejterska nadal nierozliczona