Tak twierdzą prawnicy, z którymi rozmawiała Rzeczpospolita. Niestety – dodają - nierzadko akta dotyczące inwigilacji są niekompletne. Przykładem jest precedensowy wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, którego uzasadnienie zostało opublikowane w ubiegłym tygodniu. Chodzi o sprawę karną funkcjonariuszki ABW oskarżonej o ujawnienie tajnych informacji i jej znajomego, który miał podżegać kobietę do udostępnienia mu tajnych danych. Rozstrzygając apelację w tej sprawie wrocławski sąd uniewinnił mężczyznę uznając, że materiały zebrane w ramach kontroli operacyjnej nie mogły stanowić dowodu w tej sprawie. Wskazał na dwa powody tej decyzji.
Pegasus nielegalny
Po pierwsze materiały zostały zebrane przez służby za pomocą oprogramowania szpiegującego, którym był najprawdopodobniej Pegasus. A na stosowanie takiego systemu, który posiada niezwykłe możliwości ingerencji w urządzenia elektroniczne, zdaniem sądu, polskie prawo nie pozwala.
Po drugie, w tej sprawie szef CBA dwukrotnie odmówił sądowi ujawnienia pełnego uzasadnienia wniosków o zastosowanie kontroli operacyjnej w tej sprawie. Wobec tego sąd uznał, że bez pełnych wersji tych wniosków nie jest możliwe ustalenie, że zarządzenie inwigilacji wobec oskarżonego mężczyzny było konieczne i zostało przeprowadzone legalnie. W konsekwencji dowody pozyskane w tak sposób sąd uznał za nieważne.
Jak się okazuje praktyka CBA w tej sprawie nie jest wyjątkiem, a pełne uzasadnienia wniosków o kontrolę operacyjną nierzadko nie są dołączane do akt sprawy i materiałów, które trafiają na biurka prokuratorów i sędziów rozstrzygających w sprawie karnej.
Sposób na podważenie inwigilacji
- Sąd apelacyjny ma całkowitą rację. Niestety to nierzadko spotykana praktyka, że służby lekceważą kwestię załączenia do akt sprawy pełnej dokumentacji legalności zastosowania kontroli operacyjnej. Od wniosku o przeprowadzenie inwigilacji, aż do końcowych decyzji - mówi Rzeczpospolitej prokurator dr Michał Gabriel-Węglowski z Gdańska.
Jego zdaniem brak odpowiednich dokumentów w aktach dotyczących kontroli operacyjnej pozwala na podważenie jej legalności na każdym etapie. Jak wskazuje, Policja, prokuratorzy i sędziowie bezwzględnie powinni dbać o to, żeby pełna dokumentacja był zgromadzona w aktach, ponieważ świadczy ona o zachowaniu prawidłowości procedury.
- Dostawałem od służb, w śledztwach które prowadziłem, dokumentację dotycząca kontroli operacyjnej, w której były braki. Domagałem się wówczas jej uzupełnienia, żeby nie można było podważyć później dowodów. Podobnie powinni postępować adwokaci i sędziowie. A nie zawsze zwracają na to uwagę i lekceważą ten problem. Mam nadzieję, że po wyroku sądu we Wrocławiu to się zmieni – wskazuje prok. Gabriel-Węglowski.
Weryfikacja inwigilacji służb
Podobnie uważa warszawska prokuratorka Ewa Wrzosek, która miała być inwigilowana przy pomocy Pegasusa przez służby. Ostrzeżenie o tym otrzymała od firmy Apple.
Czytaj więcej
Wyrok sądu, który podważył użycie przez służby niesławnego programu szpiegującego, może zahamować stosowanie nowoczesnych środków inwigilacyjnych i...
- Uważam, że jest to patologiczna sytuacja, w której służby nie udostępniają sądowi informacji o zasadności zastosowania kontroli operacyjnej. Nie może być tak, że szef CBA, którego sąd prosi o uzasadnienie wniosku o zastosowanie podsłuchu mówi „wiem, ale nie powiem” – powiedziała prok. Ewa Wrzosek.
Jej zdaniem nie jest to odosobniony przypadek. – A przecież służby powinny ujawniać argumentację stosowania podsłuchów na każde żądanie, czy to prokuratora, czy to sądu. Mają oni prawo, a na nawet powinność do żądania takich uzasadnień w przypadku jakichkolwiek wątpliwości. I chwała za to wrocławskiemu sądowi, że w tej sytuacji takich wątpliwości nabrał. Mam nadzieję, że będzie to pewien przełom, że prokuratorzy i sądy będą domagać się pełnej dokumentacji w sprawach kontroli operacyjnej – mówi prok. Wrzosek.
Całości dokumentacji dotyczącej kontroli operacyjnej mogą domagać się także adwokaci. Jak mówi Rzeczpospolitej mec. Radosław Baszuk strony mogą kwestionować legalność pozyskania dowodów, a orzeczenie sądu we Wrocławiu wzmacnia siłę tej argumentacji.
- Strony muszą mieć dostęp do pełnej treści akt związanych z inwigilacją. Oczywiście z zachowaniem reżimu kancelarii akt tajnych. Tylko w ten sposób można zweryfikować legalność działa służb i materiałów przez nie pozyskanych – twierdzi adwokat.
Barbara Piwnik
sędzia w stanie spoczynku, była minister sprawiedliwości
Nie wyobrażam sobie, żeby sędzia, wydając decyzję, rozstrzygał na niepełnych i niekompletnych aktach. Bez nich sąd nie jest w stanie ocenić, czy dana forma kontroli operacyjnej była konieczna. Nie wyobrażam sobie też, żeby szef służb nie wydał pełnej dokumentacji w sprawie kontroli operacyjnej, kiedy chce tego sąd lub prokurator. Dlatego rozumiem decyzję Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, ponieważ sąd nie może zgadywać ani domyślać się, że zastosowanie inwigilacji było w danej sprawie zasadne i legalne. To byłoby wychodzenie naprzeciw oczekiwaniom organów ścigania. Żeby uznać dowody z kontroli operacyjnej, sąd musi mieć pełną wiedzę o zastosowanych metodach i jej podstawach.
Czytaj więcej
Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Przemysław Rosati zwrócił się do premiera Donalda Tuska i ministra sprawiedliwości Adama Bodnara z pytaniem, czy...