Czy dopuszczalne są, panie prezesie, kontakty rządu z Trybunałem w jakichś ważnych dla niego czy państwa sprawach ?

Kontakty prezesa Trybunału Konstytucyjnego z przedstawicielami władzy wykonawczej mogą mieć tylko procesowy charakter, tj. odbywać się w formach przewidzianych przez prawo. Wyobrażam sobie, że jeśli uczestnikiem postępowania byłby prezes Rady Ministrów, to mógłby napisać do TK formalne pismo z wnioskiem o przyśpieszenie terminu rozprawy ze względu np. na rozpoczynające się prace nad budżetem na kolejny rok, które mogłyby zależeć od tego, czy TK wyda wyrok mający poważne konsekwencje finansowe.

W opisanym w mailu spotkaniu Dworczyk–Przyłębska chyba właśnie o to chodziło, ale to tylko przypuszczenia.

Jeżeli chodzi o skutki ewentualnego wyroku dla finansów publicznych, to art. 65 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK przewiduje, że jeżeli orzeczenie może wywołać skutki wiążące się z nakładami finansowymi nieprzewidzianymi w ustawie budżetowej albo ustawie o prowizorium budżetowym, prezes Trybunału zwraca się do Rady Ministrów o przedstawienie, w terminie dwóch miesięcy, opinii w sprawie.

W tym przypadku wygląda, że było jednak odwrotnie.

Owszem, to minister wypytywał osobę kierującą Trybunałem. Najbardziej bulwersujące jest w tej sprawie to, że odbywało się to w trybie nieoficjalnym, niezgodnie z  art. 173 Konstytucji, który stanowi, że sądy i Trybunały są władzą odrębną i niezależną od innych władz. Nie wiemy, czego rozmowa dotyczyła. Nie wierzę jednak, by np. sędzia Leon Kieres, wymieniony w mailu jako sędzia sprawozdawca, pozwolił, aby prezes TK, niebędąca w składzie orzekającym, wpływała na wyrok.

W każdym razie to bardzo przykra sprawa podważająca autorytet TK, jeśli w ogóle jeszcze można mówić o jego autorytecie.

Czytaj więcej

Dworczyk omawiał z Przyłębską działania Trybunału Konstytucyjnego

Czytaj więcej

Wyrok na miliardy złotych czeka w Trybunale Konstytucyjnym
Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM