Osoby, które w niej zasiadały, mają pozostać w SN. Członków organu, który powstanie na miejsce Izby Dyscyplinarnej — czyli Izby Odpowiedzialności Zawodowej — wybierać będzie polityk, prezydent Andrzej Duda.

Jak pisze Onet - Zdaniem opozycji likwidacja Izby Dyscyplinarnej to fikcja i wyłącznie zmiana nazwy, a nie usunięcie problemu. Dlatego według sejmowej mniejszości Bruksela nie weźmie za dobrą monetę tak sformułowanych przepisów.

Projekt prezydenta opozycja określiła jako "fikcję" i "wyłącznie zmianę szyldu". A to dlatego, że choć Duda chce usunąć Izbę Dyscyplinarną z SN, to jednak jej członkowie mieliby pozostać w strukturach SN, po wybraniu sobie Izby, w której chcieliby orzekać. Mogliby także przejść w stan spoczynku, czyli na sędziowską emeryturę, z wysokim, nawet kilkunastotysięcznym uposażeniem.

Czytaj więcej

Koniec Izby Dyscyplinarnej. Sejm przyjął nowelizację przepisów

Nowa Izba Odpowiedzialności Zawodowej, która miałaby zastąpić Izbę Dyscyplinarną, składałaby się z 11 sędziów. Wybrałby ich nie kto inny, a prezydent, spośród wylosowanych 33 sędziów SN. Nie można więc wykluczyć, że do nowej Izby Odpowiedzialności Zawodowej mogliby trafić dawni członkowie Izby Dyscyplinarnej. Tymczasem europejskie trybunały — tak TSUE, jak Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPCz)— jednoznacznie stwierdziły, że osoby zasiadające w nowych, utworzonych za czasów Zjednoczonej Prawicy Izbach w SN zostały powołane w sposób wadliwy i nie zapewniają sędziowskiej niezależności.

Poza tym — na co zwracała uwagę tak opozycja, jak prawnicy walczący o niezależność sądów — wyboru członków nowej Izby SN dokonywałby polityk, jakim jest wywodzący się z PiS prezydent. Tymczasem sądy muszą być niezależne od władzy ustawodawczej i wykonawczej.

Czytaj więcej na Onet.pl