W 2020 r., w związku z epidemią Covid-19, na popularności zyskała instytucja posiedzeń niejawnych. Sędziom bardzo się podoba, bo dzięki niej można szybko kończyć sprawy. Stronom dużo mniej. Podobnie publiczności, która do sal rozpraw wejść nie mogła lub wejścia te były mocno reglamentowane.

– Instytucja posiedzeń niejawnych może być nadużywana – zauważa mecenas Piotr Pałka. Jako przykład podaje sprawę administracyjną, do której długo się przygotowywał. WSA nie przeprowadził nawet rozprawy.

Czytaj więcej:

Sądy i Prokuratura Aneta Łazarska: Sądy po przejściu piątej fali koronawirusa

Pro

– Odebraliśmy to jako pozbawienie nas prawa do sądu i nakłanianie do rezygnacji z tego prawa – mówi „Rzeczpospolitej". I dodaje, że powstaje pytanie, czy nie można było przeprowadzić rozprawy na odległość z jednoczesnym przekazem obrazu i dźwięku.

O tym, że w przyszłości taka forma posiedzeń powinna być stosowana jedynie wyjątkowo, jest przekonany adwokat Artur Pietryka z Kancelarii Wardyński i Wspólnicy.

Również sędzia Marek Celej z Sądu Okręgowego w Warszawie uważa, że najlepiej gdy do rozprawy dochodzi w sali rozpraw. Przy publiczności, nawet okrojonej ze względu na pandemiczne czasy.

Aneta Łazarska, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie i wykładowczyni Uczelni Łazarskiego w Warszawie, przypomina, że orzekanie na rozprawach powinno być zasadą.

– Gwarancja jawnego rozpatrzenia sprawy jest elementem składowym rzetelnego procesu zagwarantowanego przez art. 45 ust. 1 Konstytucji – zauważa. I wyjaśnia, że jawność postępowania chroni strony i społeczeństwo przed wymiarem sprawiedliwości sprawowanym w ukryciu czy za zamkniętymi drzwiami. To podstawowa gwarancja także bezstronności i niezawisłości sędziowskiej. Dzięki jej istnieniu możliwa jest również społeczna kontrola wymiaru sprawiedliwości.

– Orzekanie na posiedzeniu niejawnym jest dopuszczalne tylko wówczas, gdy nie jest możliwa tzw. zdalna rozprawa. W praktyce zaś sądy dysponują sprzętem komputerowym, dostępem do internetu i programem umożliwiającym organizację zdalnej rozprawy. Sąd musiałby się zdobyć na wyjątkową ekwilibrystykę, aby wyjaśnić, dlaczego nie mógł przeprowadzić zdalnej rozprawy – uważa sędzia Łazarska.

Fundacja Court Watch Polska przyjrzała się sprawom toczącym się w czasie pandemii pod kątem ich jawności. Zdecydowana większość prezesów sądów – 94 proc. – wydała wówczas zarządzenia zmieniające zasady dostępu do budynków sądów. W zarządzeniach większości sądów – 88 proc. – znalazły się zapisy ograniczające wstęp publiczności. Z tego przeszło jedna trzecia – 35 proc. – wprost wykluczała udział publiczności w jawnych rozprawach i posiedzeniach sądu.