Sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie Aneta Łazarska mówiła w programie #RZECZoPRAWIE o Nadzwyczajnym Kongresie Sędziów oraz proponowanej przez ministra sprawiedliwości reformie struktury sądów i zmianach w dyscyplinarkach sędziów.

Ponad tydzień temu zakończył się Kongres Sędziów. Jak pani go ocenia? – zapytał gościa red. Tomasz Pietryga.

Pozytywnie. Nie udało się wprawdzie zrealizować głównego założenia organizatorów, czyli dialogu między władzą sadowniczą a ustawodawczą i wykonawczą, gdyż przedstawiciele tych ostatnich władz nie przybyli. Niemniej przybyło ponad 1000 sędziów i to jest wielka siła tego kongresu. Kongres miała znaczenie symboliczne. Podjęte na nim uchwały świadczą o tym, że środowisko sędziowskie się jednoczy i będzie bronić niezawisłości sędziów, jeśli taka będzie potrzeba. Natomiast kolejnym krokiem – jak rozumiem zapowiedzi organizatorów – jest zwołanie kongresu prawników, wszystkich prawników polskich.

Kontrowersje wzbudziło, że pierwszoplanową sprawą na kongresie był spór o Trybunał Konstytucyjny. Czy to nie był błąd?

Nie mogło zabraknąć wypowiedzi na temat sporu wokół TK, bo Trybunał jest częścią systemu sądowniczego. Ale przyznaję – mogło być więcej wystąpień dotyczących samego sądownictwa i problemów, z jakimi borykają się sędziowie.

Rząd często stawia zarzut, że sędziowie i sądy cieszą się niskim zaufaniem społecznym. Badania wskazują od dwóch dekad, że jest ono na poziomie 65 proc. Dlaczego tak się dzieje?

To złożony problem. Spada zaufanie do państwa w ogóle. Obywatele nie wierzą państwu. To oczywiście nie usprawiedliwia sądów, lecz powinno sądy niepokoić i skłaniać do refleksji. Przyczyną może być negatywny przekaz medialny, sędziowie są nieustannie atakowani, nadużywa się wobec nich słowa polityka. Polityka to sztuka rządzenia państwem i sędziowie nie roszczą sobie żadnych pretensji do rządzenia państwem. Natomiast każda wypowiedź sędziów, która dotyczy niezawisłości sędziowskiej, jest określana jako wypowiedź polityczna. To nadużycie.

Sędziowie mogą sami poprawić swój wizerunek. Mówiłam to na Kongresie: trzeba dokonać rachunku sumienia i zastanowić się co zmienić w sądownictwie. Reformy ustrojowe nie usprawnią sądów. Potrzebne są reformy procedur, wprowadzenie równomiernego obciążenia w pracy w sądach, zmiany dotyczące funkcjonowania mediacji.

Proponowana przez ministra sprawiedliwości reforma zmieniająca strukturę sądów nie wyrówna obciążenia pracą w sądach, bo zasadniczym problemem jest brak sytemu ważenia spraw. Czyli nie możemy w sposób obiektywny ustalić, jak dany sędzia, dany sąd jest obciążony.

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

Reforma struktury sądów jest jeszcze bardzo mglista, ale formę projektów przybrały już kwestie oświadczeń majątkowych sędziów i kary dyscyplinarnych. Jak pani ocenia te propozycje?

 

Praca sędziego jest i tak bardzo transparentna - rozprawy są nagrywane, sędzia musi napisać uzasadnienie wyroku, jest też rozbudowana kontrola instancyjna czyli możliwość odwołania się od wyroku. To są mechanizmy, które zabezpieczają społeczeństwo przed stronniczością sędziów czy korupcją w sądownictwie. Sędziowie i tak składają już oświadczenia majątkowe , które poddają ich weryfikacji. Moim zdaniem takie oświadczenia były wystarczające. Środowisko sędziowskie obawia się, że upublicznienie tych oświadczeń będzie związane z ujawnieniem danych wrażliwych, które będą narażały sędziów na niebezpieczeństwo.

Zaostrzenie postępowań dyscyplinarnych to populizm. Nie rozwiązuje się ten sposób głównego problemu, jakim jest obciążenie sędziów. Trudno wymagać od sędziego, który ma jednocześnie tysiąc spraw dziennie w referacie, żeby podejmował bez zwłoki decyzje w każdej z tych spraw.

Zaostrzenie odpowiedzialności dyscyplinarnej spowoduje, że sądy, które orzekają w sprawach dotyczących przewlekłości, nie będą uwzględniać skarg o przewlekłość.

Aneta Łazarska w #RZECZoPRAWIE: