Idąc za światowym trendem, Sąd Arbitrażowy przy Lewiatanie kończy prace nad nowym regulaminem, który ma pozwolić na zamknięcie postępowania w trzy miesiące oraz znacząco obniży jego koszty.
Strony sporu będą mogły z niego skorzystać przy roszczeniach do 50 tys. zł.
Sąd ten zorganizował międzynarodową konferencję promująca arbitraż (współfinansowaną ze środków unijnych), a jej część poświęcono właśnie owym szybkim ścieżkom arbitrażowym, tzw. fast track arbitration.
Fast track stosuje się zwłaszcza w mniejszych sprawach, ale nieraz także dużych sporach gospodarczych.
– Uproszczone procedury arbitrażowe mają swoje wady i zalety i nie można w nich rozstrzygać wszystkich przypadków – uważa adwokat Beata Gessel-Kalinowska. – Wydaje się, że są idealnym narzędziem np. do rozstrzygania sporów wynikających w wieloetapowych transakcjach, w sporach związanych z prawidłowym wykonaniem zobowiązania do zawarcia umów ostatecznych, gdyż obydwu stronom zależy na szybkiej decyzji stwierdzającej istnienie (lub brak) obowiązku zawarcia umowy.
– Z zainteresowaniem patrzę na te nowe pomysły. Wiem, że np. w Sztokholmie powołano swego rodzaju dyżurnego sędziego arbitra dla rozpatrywania szybkich kwestii, uważam jednak, że arbitraż w ogóle powinien być szybki, zatem ostrożnie podchodzę do szybkich ścieżek. Być może chodzi o jakiś element marketingowy – wskazuje adwokat Piotr Nowaczyk, prezes SA przy Krajowej Izbie Gospodarczej kadencji 2006 – 2009.
– Nie wstydźmy się promocji, jest szansa, że szybsza i tańsza ścieżka uatrakcyjni arbitraż, zwiększy jego udział w rozstrzyganiu sporów, a o to przecież chodzi – replikuje mec. Sylwester Pieckowski, prezes Stowarzyszenia Sądownictwa Polubownego.
Patronat medialny nad konferencją objęła „Rzeczpospolita”, a w związku z dużym zainteresowaniem konferencja będzie transmitowana online na stronie sądu [link=http://www.sadarbitrazowy.org.pl/]www.sadarbitrazowy.org.pl[/link].