Kontrolę w Gdańsku przeprowadzą sędziowie wizytatorzy z Sądu Apelacyjnego w Poznaniu. Sprawdzą, jak prezes Sądu Okręgowego w Gdańsku nadzoruje podległe mu sądy rejonowe. Skuteczna kontrola (także sądu) powinna być szybka i sprawna. Taki charakter ma właśnie lustracja. Pozwala na sprawdzenie pewnej kategorii spraw, np. „starych" w danym wydziale czy sądzie. Bywa, że lustrację zarządza minister sprawiedliwości. Wówczas mówimy o lustracji pilnej lub nagłej. To zupełnie co innego niż lustracja rutynowa.
Najczęściej pilne lustracje towarzyszą jakiejś nagłaśnianej przez media wpadce – np. sąd o czymś zapomniał albo sprawa się przedawniła, ponieważ zbyt długo nikt do niej nie zaglądał. Nie są mile widziane w sądach.
Minister Gowin nie jest pierwszym, który w nadzwyczajnych okolicznościach, tzn. po wybuchu zamieszania wokół firmy Amber Gold, sięgnął po lustrację. Kilka lat temu Krzysztof Kwiatkowski zarządził ją w jednym z wydziałów warszawskiego Sądu Okręgowego, gdy okazało się, że wydział nie poinformował w Krajowym Rejestrze Karnym o umorzeniu postępowania karnego przeciw Andrzejowi Lepperowi. Lustracja dotyczyła przekazywania przez wydział informacji do KRK.
Lustrację przechodził też np. jeden z wydziałów cywilnych jednego z sądów rejonowych w Poznaniu. Badano w nim sprawy stare, czyli ponadpięcioletnie (kilka lat temu były utrapieniem polskiego sądownictwa).
Lustracja zakończyła się wnioskiem, że wydział jest zbyt duży i należy go podzielić, ponieważ trudno nad nim zapanować.
Mimo wielu przeprowadzonych do tej pory lustracji często myli się je jednak z badaniem konkretnej sprawy w danym sądzie – a to jest druga forma nadzoru.
Tak było np., gdy doszło do sądowego odebrania matce dziecka w Kobylej Górze czy zabrania małej Róży rodzicom. Te dwie sprawy były szczegółowo badane, a nie lustrowane.
Kiedy wyjdzie na jaw, że np. w sprawie Kowalskiego zaginęły akta, to w ramach nadzoru prezesi apelacji czy okręgu lub minister sprawiedliwości zarządzają zbadanie tej sprawy – jej przyczyn i skutków.
Czym innym jest trzecia forma nadzoru: wizytacja. Podczas niej sprawdzany jest cały sąd. Pod lupę bierze się wówczas: terminowość podejmowanych czynności, a także orzecznictwo.
Żadna forma nadzoru nie jest obca polskim sądom.
Kim jest wizytator? W ramach lustracji wizytator (bywa nim sędzia delegowany do Ministerstwa Sprawiedliwości) może się interesować danymi statystycznymi o wpływie spraw, liczbie załatwionych oraz sędziowskiej obsadzie. W takim wypadku wiadomo, że chodzi o lustrację sprawności postępowania.
Kontrolujący przyglądać się też mogą zaległościom i przyczynom nierozpoznawania spraw, a nawet przestrzeganiu (lub nie) kultury pracy i powagi sądu.
Miesiąc po zakończeniu wizytacji musi być gotowe sprawozdanie. Znaleźć się w nim powinna szczegółowa ocena pracy lustrowanej jednostki, wskazanie uchybień, a czasem też i ewentualne wnioski o wytknięcie naruszeń służbowych.