W trudnych realiach polskiego wymiaru sprawiedliwości najlepiej spośród sądów apelacyjnych radzi sobie ten w Poznaniu, a spośród okręgowych dwa: w Legnicy i Przemyślu. Najgorzej w rankingu „Sądy na wokandzie 2013" przygotowanym przez Forum Obywatelskiego Rozwoju wypadają natomiast: SA w Warszawie i SO w Krakowie. Na dole klasyfikacji znajdują się także sądy okręgowe: Warszawa i Warszawa-Praga.
– Droga obywatela do sprawiedliwości w dużych miastach trwa zazwyczaj dłużej niż w mniejszych – zwraca uwagę Marta Kube, autorka analizy FOR.
Dyżur prezesa
Sądy oceniano według trzech kategorii: przejrzystości i dostępu do informacji publicznej, szybkości postępowania oraz efektywności wykonywania spraw.
Badano m.in. możliwość korzystania z czytelni akt, czy pracownicy odpisują na maile i czy można umówić się z prezesem na dyżurze.
By zmierzyć efektywność działania, porównywano też liczbę załatwionych spraw z ilością sędziów, asystentów i budżetem. W tej kategorii najlepiej wypadł SA w Katowicach i SO w Kaliszu. Z kolei najszybciej rozpatrywane są sprawy w SA w Lublinie i SO w Łomży.
Dużym trudniej
Suma punktów ze wszystkich kategorii decydowała o zwycięstwie w rankingu.
– Staramy się, by strony nie miały problemu z dostępem do informacji – mówi Krzysztof Józefowicz, prezes SA w Poznaniu. – Czy to świadek, czy oskarżony, czy publiczność z sali rozpraw, wszyscy powinni mieć poczucie, że sprawa została rozstrzygnięta sprawiedliwie – dodaje prezes.
Jak stara się wpłynąć na efektywność pracy sądu?
– Na początku kadencji dokonałem kwerendy obowiązków i efektywności wszystkich pracowników. Starałem się dostosować obowiązki do umiejętności. Dbamy też o asystentów sędziów poprzez m.in. dodatki motywacyjne. Od ich dobrej pracy dużo zależy – mówi prezes Józefowicz.
Także Krystyna Zawada, prezes SO w Legnicy, mówi o tym, jak ważne jest podejście do interesantów. Uczula na to pracowników.
– Przeprowadzamy także szkolenia dla sędziów, zwracamy uwagę na punktualność –mówi sędzia Zawada. Zdaje sobie przy tym sprawę, że w jej sądzie sprawne zorganizowanie pracy jest łatwiejsze niż np. w stolicy.
– Sądy, w których spraw jest znacznie więcej, pracują wolniej, co do tego nie ma wątpliwości – mówi Marta Kube. – Ważna jest rola prezesa sądu, ale konieczne są też decyzje strategiczne na poziomie ministerialnym.
Na te same kwestie zwracają uwagę sami sędziowie z dużych ośrodków.
– Mamy dużą zaległość, utrzymującą się od lat, bo wpływa do nas coraz więcej spraw – mówi sędzia Barbara Trębska, rzecznik SA w Warszawie. Zwraca też uwagę na specyfikę tego sądu. To tu wpływają odwołania od orzeczeń Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów czy też związane z międzynarodowymi znakami towarowymi, emeryturami byłych funkcjonariuszy w PRL, duże sprawy gospodarcze. – Dlatego mamy najmniej spraw rozwodowych, często najprostszych – mówi sędzia Trębska.
Także sędzia Waldemar Żurek, rzecznik SO w Krakowie, zwraca uwagę na specyfikę swojego miasta, drugiego pod względem wielkości po stolicy: dużą liczbę turystów, roszczeń związanych m.in. z mieniem pożydowskim.
– Przez lata nie uwzględniano tego, rozdzielając etaty sędziowskie, dziś trudno to nadrobić, choć ministerstwo widzi problem i zamierza nasz sąd wzmocnić – mówi sędzia Żurek.
Nie najgorzej wypada za to w klasyfikacji SA w Krakowie – jest szósty (na 11 sądów).
Tusk obiecał, a sądy dalej...