Okazuje się, że z powodu wadliwego działania systemu teleinformatycznego Krajowa Rada Sądownictwa może zostać pozbawiona możliwości wykonywania konstytucyjnych obowiązków.
1 października 2014 r. zmieniła się procedura nominacyjna. Powszechne stało się korzystanie z drogi elektronicznej. Kandydat zakłada konto w internecie. Po zalogowaniu się do systemu odbiera kierowane do niego informacje oraz tworzy i przesyła dokumenty. Zdaniem KRS system się zawiesza. Kiedy kończy się termin konkursu, pojawia się problem, bo konkretnej osobie zostaje ograniczone prawo do udziału w nim.
Uwagi w sprawie działania systemu były już wielokrotnie zgłaszane Ministerstwu Sprawiedliwości. Twierdziło jednak, że na bieżąco monitoruje i usuwa usterki.
„Tymczasem mimo monitów system wciąż nie funkcjonuje prawidłowo, przez co uniemożliwia sprawne prowadzenie procesu nominacyjnego" – pisze KRS do ministra. Jako przykład podaje sytuację, w której po zaopiniowaniu kandydatów przez Zgromadzenie Ogólne i wprowadzeniu jego opinii do systemu nie odnotowuje on tego faktu, a zgłoszenia i pozostałe dokumenty nie są przekazywane do KRS.
Zdaniem rady to niejedyny przypadek złego działania systemu. Takie sytuacje zaś znacznie utrudniają proces nominacyjny, powodują przewlekłość postępowania, pogarszając i tak już trudną sytuację kadrową sądów. KRS wzywa więc ministra do niezwłocznego podjęcia prac, które zapewnią sprawne działanie systemu.
Do tej pory ministerstwo było zadowolone z jego funkcjonowania. Podawało, że w ostatnich miesiącach procedura nominacyjna sędziów online przyspieszyła czterokrotnie. Optymistyczne dane potwierdzać miały liczby. W czerwcu 2013 r. wakatów do obsadzenia było 575, w grudniu 2014 r. – już 486.