Chyba nikt z nas nie chciałby być bohaterem zdjęć Martina Parra, supergwiazdora brytyjskiej fotografii. Brutalny, prześmiewczy i ironiczny portrecista angielskiego społeczeństwa jest w zgodnej opinii światowych ekspertów jednym z najświetniejszych dokumentalistów z Wysp Brytyjskich.
[wyimek][link=http://www.rp.pl/galeria/9131,1,473204.html] Zobacz fotogalerię[/link] [/wyimek]
Ale przecież niejedynym. I choć sami Brytyjczycy przyznają mu miejsce więcej niż znaczące, tegoroczna edycja Miesiąca Fotografii pokazuje prace ponad 50 twórców, często bardzo wybitnych, wśród których dobrze znany w Polsce Parr jest tylko jednym z wielu.
Fotografia z Wysp Brytyjskich to główny temat tegorocznego festiwalu. Pierwsza tak obszerna w Polsce prezentacja Brytyjczyków przynosi na pewno ważną lekcję: to sięgająca końca lat 60. wspaniała tradycja społecznego dokumentu.
Co ciekawe, klasyczni dokumentaliści z Wielkiej Brytanii niezbyt chętnie podróżują i inaczej niż ich przodkowie, nie zdobywają świata: interesuje ich to, co lokalne, w zasięgu spaceru, na wyciągnięcie ręki.
[srodtytul]Inspiracja z Ameryki[/srodtytul]
Tony Ray-Jones, którego wystawę oglądać można w Galerii Starmach, szerokiej publiczności właściwie jest nieznany. Ale brytyjscy kuratorzy darzą go nieomal kultem, dość powiedzieć, że jego miłośnikiem i kolekcjonerem jest sam Parr. Ray-Jones zmarł w 1972 roku, w wieku zaledwie 30 lat. Fotografowania uczył się w USA, u takich mistrzów jak Garry Winogrand czy Robert Frank.
Jego prace to wnikliwa obserwacja społeczna, mająca wręcz charakter antropologicznego badania. Przeciętni obywatele spędzają swój wolny czas w uświęcony tradycją sposób – w nadmorskich kurortach w rodzaju Brighton oraz w trakcie letnich festiwali. Sam Ray-Jones mówił o ujęciu "specyficznie brytyjskiej aury" oraz pokazaniu "nostalgicznego potencjału i surrealistycznego humoru w zwyczajnych sytuacjach". Takie spojrzenie miało decydujący wpływ na całą fotografię brytyjską drugiej połowy XX wieku.
W Gmachu Głównym Muzeum Narodowego największa wystawa festiwalu "Fakty z życia. Fotografia brytyjska 1974 – 1997", na którą składają się najważniejsze cykle dziesięciu brytyjskich fotografów (Richard Billingham, John Davies, Anna Fox, Paul Graham, Tom Hunter, Chris Killip, Martin Parr, Jem Southam, Chris Steele-Perkins, Tom Wood).
[srodtytul]Od sielanki do ecstasy [/srodtytul]
To doskonały przegląd technik i konwencji brytyjskiej fotografii, pośród których króluje dokument: początkowo czarno-biały, wysmakowany i skupiony, od połowy lat 80. kolorowy, coraz bardziej brutalny, niestroniący od krzykliwej retoryki.
Radykalizują się także tematy: miejsce grubasów wygrzewających się na plażach zajmują buntownicy, a ironicznie naszkicowaną sielankę brytyjskiej klasy średniej zastępują mocne portrety sfrustrowanych robotników i ich rozrywek.
W Bunkrze Sztuki na zbiorowej wystawie "W tym miejscu nie ma nic" kurator Jason Evans pokazuje fotografię lat 90. To również rodzaj eksperymentu, w którym zdjęcia uznanych dokumentalistów zestawiono z pracami fotografów mody.
Kurator stara się walczyć ze stereotypem "cool Britania" tej dekady, pokazując narodziny alternatywnych subkultur, a wraz z nimi nowych gatunków muzycznych takich jak rave i grunge, oraz wzrost popularności narkotyków, takich jak ecstasy.
Co ciekawe, najmłodsi dokumentaliści często sięgają po repertuar środków z arsenału fotografii kreacyjnej.
Warto także w Bunkrze zwrócić uwagę na indywidualną wystawę Anny Fox "Pamiętnik karalucha i inne historie". Jedyna kobieta w doborowym gronie dokumentalistów lat 80., w tym roku nominowana została do prestiżowej Deutsche Börse Photography Prize.
W jej zdjęciach znajdziemy to, co najlepsze w brytyjskim dokumencie: ostrość i wyrazistość, a jednocześnie własny język, intymny i kameralny.
[srodtytul]Brytyjczyk o Polsce [/srodtytul]
Szczególnym wydarzeniem jest pokaz prac Marka Powera w galerii MCK. Członek prestiżowej agencji Magnum, z wykształcenia malarz, ma do Polski wyjątkowy sentyment. W 2004 roku wziął udział w głośnym projekcie Euro Visions, którego celem było zaprezentowanie nowych państw członkowskich Unii Europejskiej, w tym Polski. Wystawa podsumowująca projekt odbyła się w Centre Pompidou w Paryżu w 2005 r., ale fotograf wracał do naszego kraju wielokrotnie. Efektem tych powrotów jest liczące ponad 2000 fotografii archiwum artysty, z wykorzystaniem których powstały wystawa i album "Melodia dwóch pieśni". Polska Powera to kraj na peryferiach Europy, pełen śmietników, pośpiesznie budowanych fabryk, blokowisk i małej gastronomii. Pięknych kobiet i dość przeciętnych mężczyzn. Spojrzenie artysty niepozbawione jest czułej zadumy, trudno jednak powiedzieć, że wyrażają zachwyt. Brytyjczycy inaczej nie potrafią.
[i]”Wielkie nadzieje. Fotografia z Wielkiej Brytanii”
Miesiąca Fotografii w Krakowie.[/i]