Ekspozycja
, o której założeniach pisaliśmy we wtorkowej „Rz", została przygotowana z okazji rozpoczynającej się polskiej prezydencji.
Czwartkowe otwarcie, szeroko komentowane przez miejscowe media, poprzedzone było telewizyjną debatą na temat wizerunku naszego kraju. W belgijskiej TV zorganizowano spotkanie z udziałem m.in. aktora Andrzeja Seweryna i ministra finansów Jacka Rostowskiego.
– Prawda brzmi brutalnie: znajomość naszej historii i kultury jest w Belgii znikoma – zauważa Beata Podgórska, szefowa Instytutu Polskiego w Brukseli. O Polakach mówi się głównie jako o taniej sile roboczej i ludziach kochających wolność. Polskę postrzega się jako kraj umęczony, doświadczony przez historię, który musiał innym udowadniać, że istnieje.
Ta wystawa, jak twierdzi David Crowley, jeden z kuratorów, ma szansę to zmienić. Pokazać Polaków jako świadomych historii, ale też mających poczucie humoru, przyjaznych innym.
Wchodzi się przez malowniczą rotundę. Pierwsze pomieszczenie – mediatekę – zaprojektował Tomasz Rygalik, artysta młodego pokolenia. Jest pierwszym Polakiem, który został pracownikiem naukowym londyńskiego Royal College of Art. Wcześniej studiował w Łodzi, Nowym Jorku i Londynie.
– Crowley chciał, bym stworzył przestrzeń przyjazną sztuce i ludziom – powiedział „Rz" artysta.
Rygalik może mówić o sukcesie. W pierwszym dniu wystawy do jego mediateki przychodziły całe rodziny i przeglądały angielskie wersje albumów z najważniejszych muzeów w Polsce.
Brukselska ekspozycja to artystyczny dialog wielu pokoleń. W jednej z pierwszych sal duże wrażenie robi „Dziwny ogród". Tonące w zieleni płótno Józefa Mehoffera zestawione jest z zieloną tkaniną Magdaleny Abakanowicz przypominającą gigantyczne liście łopianu.
Z nostalgią ogląda się instalację Roberta Kuśmirowskiego. Znany na świecie performer z Lublina wykonał D.O.M.
– Odniosłem się do wielonarodowości polskiej historii i kultury – mówi „Rz". – Każda wiara ma cmentarze „na wyłączność". Nie uznaje innych wyznań. U mnie stara macewa sąsiaduje z nagrobkiem prawosławnym, katolickim i ewangelickim.
Nawiązanie do demonów historii można odnaleźć w „Samozapłonie" Olafa Brzeskiego. Rzeźba przedstawia czarny, kłębiasty obłok dymu unoszący się w górę. 36-letni artysta przyznaje, że to praca rozrachunkowa.
– „Samozapłon" odzwierciedla myśli o moim wrocławskim dzieciństwie. Miasto przez lata naznaczone było lękiem przed wojną. Pamiętam dziecięcą wyliczankę „Spadła bomba do piwnicy...". I od tych demonów chcę się wreszcie wyzwolić.
Widz oglądający „Potęgę wyobraźni" będzie mógł poznać też nasze poczucie humoru i zaradność. „Ocieplenie" krajobrazu betonowych mrówkowców proponuje Julita Wójcik, a Maciej Kurak pokazał, jak zaradny Polak może uruchomić maszynę do szycia za pomocą fiata 126p.
Organizatorami wystawy są: Muzeum Narodowe w Krakowie, Instytut Adama Mickiewicza, Instytut Polski w Brukseli oraz Bozar Expo.
Jan Bończa-Szabłowski z Brukseli