Reklama

Niemcy chcą skontrolować rynek skradzionych dzieł sztuki

Rząd chce poddać kontroli rynek skradzionych dzieł sztuki, jeden z największych na świecie. Ale lobby marszandów na to nie pozwoli.
Niemcy chcą skontrolować rynek skradzionych dzieł sztuki

Foto: AFP

Przepisy, jakie obowiązują nad Renem, dobrze znają przywódcy Państwa Islamskiego. To z Iraku i Syrii płyną szerokim strumieniem często bezcenne antyczne rzeźby, freski, monety. I w ten sposób przyczyniają się do finansowania jednej z najbardziej okrutnych organizacji terrorystycznych na świecie.

– Niemcy mają o wiele bardziej liberalne przepisy dotyczące obrotu dziełami sztuki niż Włochy czy Francja – potwierdza w rozmowie z „Rz" Claudia von Selle, berlińska adwokatka specjalizująca się w odzyskiwaniu skradzionych dóbr kultury. – To wynik wielu czynników. Najważniejszym są ogromne wpływy lobby kolekcjonerów i marszandów. Ale przyczyną jest także ogrom skradzionych dzieł sztuki w czasie drugiej wojny światowej, które mało kto chce oddać. I wreszcie dziedzictwo historyczne, które jest o wiele mniejsze niż Włoch czy Francji: z tego powodu Niemcy są przede wszystkim krajem importu dóbr kultury, nie ich eksportu – dodaje.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama