Marketing – słowo znienawidzone przez większość prawników. Szczególnie w kancelariach, w których zmusza się wszystkich do jego wdrażania. Do pisania postów, publikowania zdjęć, artykułów, wpisów. Do ciągłej obecności „gdzieś w sieci”, jakby brak posta oznaczał zawodowe nieistnienie. To właśnie także o marketing usług prawnych pytają najczęściej moi rozmówcy na spotkaniach mentoringowych. Czy jest dzisiaj konieczny? Jak go robić mądrze? Jak nie naśladować ostatnich niemających nic wspólnego z etyką instagramowych trendów śpiewania, opowiadania kawałów, a nawet rozbierania się (to nie żart) przed kamerą w todze adwokackiej lub radcowskiej?