Reklama

Robert Gwiazdowski: O tym, co zadziwiło sędziego Jarosława Matrasa

W felietonie nie miałem miejsca, żeby wykpić wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 18 lipca 2007 r., na który powołuje się „sądownictwo europejskie”. Nadrabiam.
Jarosław Matras

Jarosław Matras

Foto: PAP/Tomasz Gzell

Pan sędzia Jarosław Matras 12 lutego na łamach „Rzeczpospolitej” w polemice z moim felietonem („Jak wyrzucić (nie)sędziów”, „Rz” z 6 lutego 2025 r.) napisał, że go „zadziwiłem”. Cieszę się, że moja pisanina została w końcu zauważona. Niestety to był felieton. To taka forma literacka (z francuskiego feuilleton „zeszycik, odcinek”). Zgodnie z definicją „utrzymany jest w osobistym tonie, lekki w formie, wyrażający punkt widzenia autora. Porusza i komentuje aktualne tematy społeczne, zwracając uwagę na ujemne zjawiska w życiu codziennym. Często wykorzystuje w tym celu elementy satyry, ironii i humoru”. Mówiąc językiem moich studentów – służy do „toczenia beki”.

Pozostało jeszcze 93% artykułu

Czytaj treści PRO.RP.PL za 39 zł miesięcznie!

Zyskaj dostęp do rzetelnych analiz, opinii ekspertów i kluczowych prognoz gospodarczych. Poznaj fakty, które kształtują biznes, prawo oraz społeczeństwo.

Buduj swoją przewagę. Subskrybuj profesjonalne treści publikowane wyłącznie w pro.rp.pl.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama