Reklama

Elżbieta Bansleben: Uprowadzone dzieci w rękach ministra

Kto zna tragedie rozpadu rodzin wielokulturowych wie, że ta tożsamość jest przedmiotem ochrony.
Elżbieta Bansleben: Uprowadzone dzieci w rękach ministra

Foto: Adobe Stock

Gdy rozstający się rodzice pochodzą z różnych krajów, zdarza się, że jedno z nich nagle, pod wpływem emocji, w akcie żalu, zemsty lub rozpaczy – zabiera wspólne dzieci i wraca do swojej ojczyzny. Decyzja o wyjeździe to rewolucja w mikroświecie dzieci, nie tylko wyrywanych ze znanego im środowiska, ale z dnia na dzień pozbawionych kontaktu z drugim rodzicem.

W celu ochrony dzieci przed skutkami takich decyzji w roku 1981 r. sporządzono w Hadze międzynarodowy traktat dotyczący „cywilnych aspektów uprowadzenia dziecka za granicę”, nazywany potocznie konwencją haską. Chodzi o to, by po próbie wymuszenia zmiany miejsca zamieszkania każdy sąd państwa-strony konwencji mógł zdecydować o natychmiastowym powrocie dziecka do kraju, w którym dotychczas żyło – sąd ma to zrobić w terminie sześciu tygodni. Dopiero po powrocie dziecka już inny sąd, urzędujący w dotychczasowym miejscu jego zamieszkania, może zająć się kwestią udzielenia zgody na wyprowadzkę temu z rodziców, który tego zażąda.

Pozostało jeszcze 86% artykułu

Czytaj treści PRO.RP.PL za 39 zł miesięcznie!

Zyskaj dostęp do rzetelnych analiz, opinii ekspertów i kluczowych prognoz gospodarczych. Poznaj fakty, które kształtują biznes, prawo oraz społeczeństwo.

Buduj swoją przewagę. Subskrybuj profesjonalne treści publikowane wyłącznie w pro.rp.pl.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama