Czy oni się zreflektują, jak przesadzali, czy będą ignorować panią ambasador, jak ignorują inaczej myślących Polaków i demokratycznie wybrane władze?
– Pora powiedzieć to głośno. Jeśli chodzi o problemy z praworządnością, spora część tego, co docierało na Zachód, było efektem rosyjskiej dezinformacji. Zarówno Unia, jak i Ameryka przyjmowały ją bezkrytycznie – powiedziała przed kilku dniami w wywiadzie dla Interii była ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher.
Na uwagę dziennikarza, że ona też krytykowała rząd za niektóre jego kroki, odpowiedziała:
– Polska ma problemy z sądami, ale wierzę, że przejściowe. Gdyby było tak źle, jak to przedstawiają w Brukseli, amerykańskie firmy nie inwestowałyby nad Wisłą miliardów dolarów. Uważam, że Polsce należą się przeprosiny. Ze strony Unii i USA.
Czytaj więcej
Czasami jesteście nadmiernie wyczuleni na pewne kwestie, które bierzecie zbyt osobiście. Powinniście mieć o wiele więcej pewności siebie w tym, co...
Ale czy tylko od nich? A co z tymi polskimi mediami, które jak na dopalaczach grzmiały o łamaniu praworządności dzień za dniem, co z lwią częścią opozycji, która świadomie wybrała i przez kilka lat prowadziła politykę ulicy i zagranicy, roztaczając wizje totalnego zagrożenie dla praworządności płynącego od obecnej władzy? Co z sędziami, których pierwsze pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości UE były może nawet spontaniczne, ale po paru miesiącach sporu o sądy przypominały już wojnę na wyczerpanie, do następnych wyborów, a potem następnych i tak bez końca? Mimo że zapowiadanego przez nich wybawienia, tj. kontroli konstytucyjnej już nikt nie pamięta, a zachodni biznes nie uciekł z Polski.
Najsmutniejsze jest w tym, że środowisko sędziowskie nie potrafi zwrócić skutecznie uwagi jego liderom obrażającym przynajmniej miliony Polaków, znieważając co i rusz wybraną przez nich władzę, w tym także sędziowską, jedynie dlatego, że inaczej patrzą na sądowe reformy. Nikt nie powiedział, kto im dał prawo do obrażania.
Pani ambasador Mosbacher w swej wielkoduszności mówi o przeprosinach USA i UE.
Trzeba jednak zapytać, kiedy przeproszą ci Polacy, którzy czy to z naiwności, czy emocji (tych, którzy robili to dla interesu przemilczę) i wpisywali się w tę kosztowną dla Polski i Polaków nagonkę, jeszcze zresztą niezakończoną?