Bezrobocie w ciągu roku w stolicy wzrosło o prawie 13 proc.
Zarejestrowanych osób bez pracy jest ok. 4,6 tysiąca. Ponad 1,6 tys. osób zgłosiło się do urzędu pracy w styczniu.
– Ale tak naprawdę bezrobocia w Warszawie właściwie nie ma. 40 tysięcy osób bez pracy w ponadmilionowym mieście, to naprawdę niewiele – mówi Jacek Całus ze Związku Pracodawców Warszawy i Mazowsza. Jak twierdzi, oni są w większości bezrobotni na własne życzenie.
Bez pracy na życzenie
– Do Warszawy przyjeżdżają do pracy ludzie z Płońska, Radomia, nawet z Łodzi. Warszawiacy mówią, że im się praca nie opłaca. Lepiej wziąć zasiłek, niż iść do pracy – mówi Całus.
Ale i prawa do zasiłku wszyscy nie mają. Wśród 1,6 tys. osób zarejestrowanych w styczniu pieniądze (717 zł brutto) dostanie tylko ok. 600 osób. Po prostu bezrobotni często pracują na czarno.
Specjaliści od rynku pracy przyznają, że sytuacja w stolicy w ostatnim czasie się zmienia.
– Warszawiacy są już bardziej mobilni. Jak potrzeba specjalisty np. pod Rzeszowem czy Szczecinem, są w stanie tam pojechać. Jednak tylko z rodziną – mówi Całus.
Wciąż statystycznie więcej bezrobotnych jest panów. Na Mazowszu i w stolicy stanowią oni ponad połowę grupy, panie to 47 proc.
Największe szanse na znalezienie pracy dla siebie mają fryzjerzy, kucharze, sprzątaczki. Najmniejsze – humaniści z wyższym wykształceniem.
Rynek pracy na Mazowszu jest zróżnicowany. Najlepiej jest w stolicy. W powiatach radomskim czy szydłowieckim bezrobocie sięga nawet 35 proc. – To już jest dużo. Wyraźnie to widać, gdy zestawimy liczbę mieszkańców danego powiatu z liczbą osób bez pracy – przyznaje Justyna Wrocławska z warszawskiego urzędu statystycznego.
Większe portfele
Urząd statystyczny podał też przeciętne miesięczne wynagrodzenie. W sektorze przedsiębiorstw wyniosło ono 4,5 tys. zł brutto i było wyższe od płacy sprzed roku o ponad 4 proc. W stosunku do ubiegłego miesiąca płace wzrosły o 1 proc. Najlepiej zarabiają profesjonaliści, czyli naukowcy i technicy, ok. 7 tys. zł. Nieco mniej pracownicy budownictwa, ok. 4,5 tys. zł. Statystycznie najmniejszą pensję dostają pracownicy administracji, ok. 2,5 tys. zł.
– Wiemy, że pewnie wielu warszawiaków powie, że oni podwyżki nie dostali, więc skąd te dane? Ale taka jest statystyka – przyznaje Justyna Wrocławska.