W 2005 roku tylko niespełna 20 proc. pracodawców, rok później 56 proc., a w tym roku już niemal siedem na dziesięć firm przyznaje, że zainwestowało we własnych rekruterów- wynika z badań Światowego Stowarzyszenia Executive Search (AESC), które zrzesza czołowych łowców menedżerskich głów.
Co prawda nie zawsze firmy mają oddzielne działy rekrutacji (niekiedy ich rolę pełnią pojedynczy specjaliści w dziale HR) , ale z roku na rok poszerzają swoją działalność konkurując z profesjonalnymi headhunterami.
Łowią bowiem już nie tylko absolwentów uczelni i szeregowych pracowników, ale coraz częściej specjalistów i menedżerów, zwłaszcza tych niższego i średniego szczebla.
Eksperci AESC przyznają, że sprzyjają temu nowe technologie, a zwłaszcza popularność profesjonalnych serwisów społecznościowych takich jak LikedIn i TheLadders, czy polski GoldenLine. Nie dość, że mają one rosnącą bazę potencjalnych kandydatów, to jeszcze oferują swym korporacyjnym klientom zaawansowane wyszukiwarki filtrujące dane.
Co prawda w Polsce o swą obecność zabiegają tam głównie specjaliści (- Nie widzę potrzeby lansowania się w Internecie. Headhunterzy wiedzą jak mnie znaleźć- mówił mi tego lata z nutą wyższości w głosie dyrektor z branży FMCG.), ale przybywa też profili menedżerów , szczególnie tych z dłuższą przerwą w pracy.
-Przez dziesięć miesięcy tego roku liczba projektów rekrutacyjnych na GoldenLine wzrosła o 84 proc. w porównaniu z tym samym okresem 2010 - mówi Piotr Bożek dyrektor marketingu portalu.
Z kolei według czołowego portalu rekrutacyjnego Pracuj.pl w III kw br,. pracodawcy zamieścili tam prawie 1,4 tys. ofert pracy dla dyrektorów i prezesów (o 57 proc. więcej niż przed rokiem) i ponad 8,5 tys. ofert dla kierowników (65 proc. wzrost).
Bezpośrednim poszukiwaniom pracowników sprzyja też rozwój internetowych systemów wsparcia rekrutacji- np. najpopularniejszy w Polsce eRecruiter, który działa już w kilkuset firmach , przez ostatnie dwa lata „przerobił" prawie 1,5 mln aplikacji w 15,1 tys. procesów rekrutacyjnych.
Jak wynika z badania AESC, które objęło ponad 220 szefów HR i osoby odpowiedzialne za Executive Search, główne atuty firmowej rekrutacji to poufność, wyłączność no i nieco niższe koszty.
Słabiej wypada jednak pod względem zróżnicowania kandydatów, umiejętności profesjonalnej oceny kandydata czy dyskretnego badania rynku.
W rezultacie większość bo 84 proc. ankietowanych pracodawców sięga i nadal zamierza sięgać po wsparcie i doradztwo profesjonalnych łowców głów. Tym bardziej,że pod względem poufności rekrutacji wypadają jeszcze lepiej niż wewnętrzni specjaliści, a biją ich na głową geograficznym zakresem poszukiwań.
- W trudniejszych przypadkach, w tym np. w rekrutacji kandydatów na najwyższe stanowiska do zarządów, rad nadzorczych pracodawcy nadal korzystają z usług firm Executive Search- uspokaja swych członków Peter Felix, prezydent AESC.