Według danych Biura Informacji Kredytowej w październiku o kredyt mieszkaniowy wnioskowało 13 tys. osób, o 67 proc. mniej niż rok wcześniej. Było to również o 4 proc. mniej miesiąc do miesiąca. Oznacza to powrót do spadkowego trendu po wrześniowym odbiciu, kiedy po raz pierwszy od pół roku liczba wnioskodawców urosła miesiąc do miesiąca.

Średnia wartość wnioskowanego kredytu wyniosła 337 tys. zł, o 4,5 proc. mniej niż rok wcześniej i prawie tyle samo, ile we wrześniu br. Łączna wartość pożyczek, o które konsumenci wnioskowali w bankach i SKOK-ach, była niższa o prawie 69 proc. niż rok wcześniej.

Czytaj więcej

Bank odmawia kredytu? Będzie nadal odmawiał. KNF: Mieszkania powinny więc stanieć

- Październikowy odczyt BIK Indeksu Popytu na Kredyty Mieszkaniowe potwierdza, że podwyżki stóp procentowych, zaostrzenie wymogów regulacyjnych oraz obawy przed skutkami spowolnienia gospodarczego, a nawet możliwej recesji, nie tylko skutecznie, ale i prawdopodobnie na dłużej zamroziły popyt na kredyty mieszkaniowe – skomentował Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK. - W październiku ponownie wróciliśmy do spadków zarówno liczby wnioskujących, jak i średniej kwoty wnioskowanego kredytu i to w ujęciu rok do roku i miesiąc do miesiąca. W porównaniu do października ub.r. mamy duże spadki. Październikowa wartość Indeksu, choć nie jest najniższą w historii pomiaru, to i tak jest jedną z najniższych w całej 14-letniej historii pomiaru. Na październikową wartość Indeksu negatywnie wpłynęła mniejsza o ponad 67 proc. niż przed rokiem liczba wnioskodawców. Jest to drugi, po sierpniowym negatywnym rekordzie, najniższy wynik od stycznia 2007 r. czyli od 15 lat, odkąd BIK analizuje liczbę wnioskodawców – dodał.

Czytaj więcej

Zacznie się walka o gotówkowiczów

Zdaniem eksperta, jeśli chodzi o najbliższą przyszłość w grze jest raczej scenariusz negatywny, w którym zarówno liczba wnioskujących, jak i średnia kwota wnioskowanego kredytu nie rosną. - Aby popyt się odmroził, konieczne jest istotne zwiększenie zdolności kredytowej, która zależy od trzech czynników: stóp procentowych, wynagrodzeń i cen nieruchomości. Na ten moment najbardziej prawdopodobny jest spadek cen nieruchomości. Nie liczyłbym jednak na jakieś spektakularne obniżki, które istotnie zwiększyłyby zdolność kredytową, a tym samym pobudziły popyt na kredyty mieszkaniowe. Głównym czynnikiem jest jednak wysokość stóp procentowych, ale raczej nie zanosi się na szybkie ich obniżenie, raczej przeciwnie – podkreślił Rogowski.

W czerwcu Polski Związek Firm Deweloperskich apelował do Komisji Nadzoru Finansowego o złagodzenie buforów w ramach rekomendacji S nakazującej bankom badanie, czy osoba wnioskująca o kredyt byłaby w stanie obsługiwać pożyczkę przy stopie o jeszcze 5 pkt proc. wyższej od bieżącej (teraz 11,75 proc.). Według organizacji wystarczający byłby bufor 3 pkt proc. w przypadku kredytów ze zmienną stopą i 1 pkt proc. (a najlepiej 0 proc.) tych ze stałą. W październiku z podobnym apelem wystąpił Związek Banków Polskich. KNF stoi na stanowisku, że na takie luzowanie jest stanowczo za wcześnie, biorąc pod uwagę niepewne otoczenie makro.

Czytaj więcej

Własne M poza zasięgiem. Polacy chcą by rząd uregulował ceny