Gdy w październiku 1956 roku Polacy zrzucali jarzmo stalinizmu, Lechosław Goździk był bohaterem ulicy i przywódcą wieców. Miał wówczas 25 lat i jako delegat warszawskiej Fabryki Samochodów Osobowych i tamtejszy pierwszy sekretarz PZPR w ciągu paru dni stał się trybunem wolnościowej rewolucji. Dla wypatrującej zmian lewicowej inteligencji był uosobieniem klasy robotniczej jako awangardy zmian. Ludzie dalecy od komunizmu, ale marzący o wolnej Polsce z kolei chłonęli legendę o Goździku rozdającym robotnikom FSO karabiny na wieść o kolumnach sowieckich jadących na Warszawę.