Prawo UE przewiduje, że transgraniczne konsultacje w ramach strategicznej oceny oddziaływania na środowisko powinny się odbyć wcześniej, a jej rezultaty muszą być uwzględnione w planach (inwestycji). Jednak zasadnicze decyzje o wprowadzeniu w Polsce energii jądrowej już zapadły.
Vogel zapowiada, że Zieloni w landtagach Brandenburgii, Berlina i Meklemburgii-Pomorza Przedniego zwrócą się tej sprawie zarówno do rządu Polski, jak i Komisji Europejskiej.
Odpowiedzialny ze strony polskiego rządu za konsultacje Piotr Otawski, wiceszef Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, odniósł się do sprawy, mówiąc PAP:
Nie ma możliwości skutecznego zaskarżenia całego programu. Gdyby chodziło o konkretne przedsięwzięcie, można by próbować zaskarżać je w Polsce, ale to jest dopiero program.
Otawski przyznał, że gdyby Komisja Europejska podzieliła zastrzeżenia – mogłaby wysłać sprawę do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.
Żadne państwo, ani Komisja nie zgłaszały żadnych uwag, dotyczących naszej procedury. (…) Poza tym proces konsultacji jeszcze się nie zakończył [na prośbę Niemiec, Austrii i Finlandii przedłużono go do 4 stycznia - red.]. Nie mogą twierdzić, że nie uwzględniliśmy ich uwag, bo program nie został jeszcze przyjęty. Odniesienie się do uwag nastąpi przed przyjęciem programu i mamy obowiązek wskazania, w jaki sposób odnieśliśmy się do ich uwag, czy je uwzględniliśmy, czy nie.
W ubiegły piątek Polska Grupa Energetyczna poinformowała, że potencjalne lokalizacje polskiej elektrowni jądrowej to Żarnowiec, Choczewo albo Gąski.
Po awarii w Fukushimie Niemcy ogłosiły plan stopniowego wyłączenia 17 elektrowni atomowych do 2022 r. Siedem najstarszych, zbudowanych jeszcze przed 1980 r., a także trapiona awariami elektrownia Kruemmel w Szlezwiku-Holsztynie już przestały pracować.