Najpierw są działania doraźne, które mają ustabilizować sytuację dziś. Jeśli nie wystarczą (działania Europejskiego Banku Centralnego wraz pakietem międzyrządowym - red.), być może EBC powinien zacząć bezpośrednio kupować papiery dłużne poszczególnych krajów. To – jak wspomniałem – wymaga szczególnej nadinterpretacji przepisów.

Czy się uda, zdaniem Bieleckiego – pokaże już styczeń. Czy jest szansa, że strefa euro się nie rozpadnie?

Jest na to duża szansa. W ostatnich dniach Europejski Bank Centralny udzielił bankom ponad 500 miliardów euro pożyczek. To dowód na to, że nowe mechanizmy antykryzysowe zaczynają działać. Teraz zasadnicze pytanie brzmi, czy banki, głównie hiszpańskie i włoskie, zdecydują się na zakup obligacji rządowych. 

A co je przekona?

Mogą w ten sposób zarobić. Pożyczyły z EBC pieniądze na jeden procent, a kupiłyby obligacje na 5-6 procent. Mają więc szansę zarobić przy ograniczonym ryzyku, więc to bardzo korzystne dla banków. Ustabilizowanie rynku europejskich obligacji jest kluczowym elementem opanowania kryzysu. 

Bielecki zapewnia także, że:

Premier bardzo jasno wyłożył nasze stanowisko – nie opowiadamy się za głęboką federacją, ani tym bardziej za izolacjonizmem Polski.

A nam przypomina się berlińskie expose ministra Sikorskiego, które miało pełne poparcie Donalda Tuska. Być może jednak Jan Krzysztof Bielecki ma świeższe informacje.