W nowym numerze tygodnika „Wprost” czytamy, że premier Donald Tusk został człowiekiem roku 2011. Z tej okazji gazeta publikuje pokaźnych rozmiarów wywiad z premierem, obfitujący w mocne słowa, jak choćby wyznanie Tuska, że „zdarzają się internauci, którzy piszą jemu lub jego córce, że modlą się o jego śmierć”.
Opublikowane wcześniej fragmenty tego wywiadu były komentowane przez większość mediów, a przyznanie tytułu człowieka roku tracącemu poparcie premierowi zaskoczyło wielu.
Sytuację skomentował także lider Ruchu Palikota:
Donald Tusk został człowiekiem roku Wprost. Drugi raz z rzędu. Wróble ćwierkają, że czytelnicy już po raz drugi uznali, że to Janusz Palikot zasługuje na tę nagrodę, ale redakcja była innego zdania. Regulamin nagrody na to pozwala.
Zdaniem Palikota, w tej nagrodzie jest coś „złowieszczego”:
Gdy Tusk traci na łeb na szyję poparcie, gdy popełnia błąd za błędem i najwyraźniej traci nerwy, to przyznawanie mu takiej nagrody jest igraniem z ogniem. Poziom desperacji Tuska widać najbardziej w tym, że atakuje mnie osobiście w wywiadzie udzielonym gazecie z okazji nagrody. Widmo utraty poparcia wśród młodych podpowiada premierowi takie intrygi. Martwię się tym, bo to dopiero początek kadencji. Czekają nas cztery lata ze słabym i zagubionym premierem. I to w czasie europejskiego kryzysu. Niedobrze.
Co konkretnie martwi Palikota?
Tusk dostał niebywały mandat; dwa razy wygrał wybory jako pierwszy polityk po 1989 roku. Gdyby miał wizję rozwoju kraju, to by można myśleć o epoce Tuska, a tu będzie raczej epoka rozkładu kolejnego porządku politycznego i rodzenia się nowej sceny politycznej. Choć to oznacza ogromne szanse dla Ruchu, to mimo wszystko dla kraju może być stratą – ilu to już - kolejnych czterech lat.
Polityk dodaje:
Tak jak wielu ludzi zadaje sobie pytanie – co się stało? Dlaczego zwycięstwo uderzyło premierowi do głowy? Skąd to pogubienie po historycznym zwycięstwie? Otóż Tusk nie miał i nie ma żadnego innego celu jak tylko ten sportowy wynik – wygrać dwa razy pod rząd. Za jego działaniami nie stoi wizja budowy społeczeństwa obywatelskiego. Nie ma pomysłu na skok cywilizacyjny Polski i na umocnienie naszej pozycji międzynarodowej.
Na co więc premier ma pomysł?
Jeśli już, to myśli o stanowisku dla siebie. To przykre! Trudno w to uwierzyć , bo chciałoby się inaczej. Ale jak wytłumaczyć inaczej bardzo słabe expose i brak jakichkolwiek działań tworzący fundamenty nowego społeczeństwa? Ani w edukacji, ani w nauce, ani w gospodarce nie ma premier żadnej idei! To dreptanie w miejscu przez kolejne cztery lata staje się groźne!
Jak więc zmusić Tuska, człowieka zdolnego, do działań? Być może widmo klęski i gorzkie poczucie manipulacji przy odbieraniu nagrody człowieka roku stanie się przełomem? Oby! Szkoda Polski i szkoda Tuska!
Pytanie tylko, czy na pewno przyznanie tego typu nagrody wzbudza w człowieku refleksję o własnej klęsce?