Marek Migalski: Sukces KO będzie w znanej mierze osobistym sukcesem Donalda Tuska. Porażka też

Szczególnie trzy nazwiska, które pojawią się na listach KO, wzbudziły sensację: Michała Kołodziejczaka, Bogusława Wołoszańskiego i Romana Giertycha. Pierwsze w oczywisty sposób wspomoże KO, drugie jest niezrozumiałe, a trzecie prawie na pewno zaszkodzi.

Aktualizacja: 02.09.2023 19:41 Publikacja: 30.08.2023 03:00

Wist Donalda Tuska z Romanem Giertychem jest wielką szansą dla lewicy

Wist Donalda Tuska z Romanem Giertychem jest wielką szansą dla lewicy

Foto: PAP, Adam Warżawa

Listy wyborcze KO są co najmniej tak autorsko układane przez Donalda Tuska, jak listy PiS będą dyktatorsko konstruowane przez Jarosława Kaczyńskiego. Politycy KO są zaskakiwani przez swego przewodniczącego kolejnymi dziwnymi nominacjami i nawet tego nie ukrywają. Sukces tej listy będzie zatem w znaczącej mierze sukcesem osobistym byłego szefa Rady Europejskiej. Jej porażka także.

Szczególnie trzy nazwiska, które pojawią się na listach KO, wzbudziły sensację: Michała Kołodziejczaka, Bogusława Wołoszańskiego i Romana Giertycha. Pierwsze w oczywisty sposób wspomoże KO, drugie jest niezrozumiałe, a trzecie prawie na pewno zaszkodzi.

Opłacalny układ

Zacznijmy od lidera Agrounii – to bardzo dobra decyzja, bo otwiera KO na „kraj za miastem”, w którym partia Tuska od dawna przegrywała z PiS. Jeśli ten mariaż jest dla kogoś ryzykowny, to raczej dla Kołodziejczaka (który traci atrakcyjność antysystemowca), a nie dla Tuska. Oczywiście, może zdarzyć się i tak, że ten pierwszy po objęciu mandatu zacznie grać na siebie i poprze PiS, ale jest to o wiele mniej prawdopodobne niż to, że KO dzięki niemu zyska 1–2 procent w skali całego kraju. To zaś oznacza 5–10 mandatów dla ugrupowania Tuska (i wcale nie będą to działacze Agrounii). Opłacalny układ.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Do czego Donald Tusk potrzebuje Michała Kołodziejczaka, Adama Bodnara i Bogusława Wołoszańskiego na listach PO

Co do Wołoszańskiego, to jest to po prostu decyzja niezrozumiała, bo nie przynosi on ze sobą żadnej wartości dodanej. Trudno domyślić się, jakich nowych wyborców miałby on przynieść na tacy Tuskowi – miłośników historii, widzów programów wojskowych? Natomiast za autorem „Sensacji XX wieku” ciągnie się sprawa jego współpracy ze służbami specjalnymi PRL. On sam uznał, że to kwestia zamknięta, ale na szczęście nie byli donosiciele SB o tym decydują. W latach 80. XX w. Wołoszański tajnie współpracował z komunistycznym wywiadem i jest to udowodnione. Bagatelizowanie tej kwestii niczego nie da. A już „rzucenie” go do okręgu, w którym kandyduje Antoni Macierewicz (czyli dawny działacz antykomunistycznej opozycji w PRL), zdaje się potwierdzać narrację PiS o tym, że partia Kaczyńskiego reprezentuje obóz patriotyczny, a PO obóz zdrady narodowej. Czy aby na pewno o wzmocnienie tego wrażenia mogło chodzić Tuskowi?

Roman Giertych, odpychający mecenas

Wreszcie najświeższy transfer – Roman Giertych. Ma być młotem na Kaczyńskiego w Świętokrzyskiem. Tylko że po pierwsze, nie wiadomo, czy prezes PiS rzeczywiście tam wystartuje (bo na razie to tylko medialne plotki), a nawet jeśli wystartuje, to – po drugie – jak zwolennicy tej nominacji wyobrażają sobie „starcie” obu panów? Przecież do jakiejkolwiek debaty nie dojdzie. A że mecenas będzie jeździł na wiece PiS organizowane w tym okręgu? To jedynie spowoduje awantury oraz… zwiększy jego osobistą popularność.

I tu jest najpoważniejszy problem, bo jeśli Giertych ma stać się jedną z głównych twarzy KO, to chyba nie jest to dobra dla niej decyzja. Z jakiegoś powodu nie chcieli go twórcy paktu senackiego i z jakiegoś powodu on sam nie zdecydował się na start przeciwko Magdalenie Biejat w Warszawie. Tym powodem jest jego kontrowersyjność i duża niechęć, jaką wzbudza. Oczywiście nie wśród kiboli PO, bo ci są jego brutalnością medialną czy publikowaniem sfałszowanych przez siebie sondaży zachwyceni. Chodzi o ogół elektoratu opozycji, który albo nie potrafi wybaczyć mu jego przeszłości (co wydaje mi się małostkowe), albo obecnych poglądów i postaw (co rozumiem).

Czytaj więcej

Zuzanna Dąbrowska: Roman Giertych jako napastnik pasuje PiS

Ten wist Tuska jest wielką szansą dla lewicy, bo przecież może on odstraszyć od głosowania na KO tysiące kobiet, dla których obecne zapatrywania mecenasa na ich prawa są odstręczające. Bo przecież Giertych jest przeciwnikiem liberalizacji ustawy aborcyjnej (na marginesie – już nie obowiązują obietnice Tuska o tym, że na listach KO znajdą się tylko zwolennicy prawa do usunięcia ciąży do 12. tygodnia?), a jego poglądy na inne kwestie obyczajowe są skrajnie konserwatywne. Mecenas nie przyciągnie do KO ani jednego wyborcy, może natomiast spowodować odpływ tysięcy z nich w kierunku lewicy.

Samodzielność Tuska

Te trzy przykłady pokazują całkowitą samodzielność Tuska w kształtowaniu list swojej formacji. Jak próbowałem pokazać, wciągnięcie na nie Kołodziejczaka jest zagraniem mistrzowskim, Wołoszańskiego dziwacznym, a Giertycha szkodliwym dla KO. Ale wszystkie te personalne decyzje udowadniają, że lider w tym środowisku jest tylko jeden. Pytanie jednak, czy to akurat dobrze nie tylko dla KO, ale także dla całej opozycji.

Marek Migalski

Autor jest politologiem, prof. UŚ

Listy wyborcze KO są co najmniej tak autorsko układane przez Donalda Tuska, jak listy PiS będą dyktatorsko konstruowane przez Jarosława Kaczyńskiego. Politycy KO są zaskakiwani przez swego przewodniczącego kolejnymi dziwnymi nominacjami i nawet tego nie ukrywają. Sukces tej listy będzie zatem w znaczącej mierze sukcesem osobistym byłego szefa Rady Europejskiej. Jej porażka także.

Szczególnie trzy nazwiska, które pojawią się na listach KO, wzbudziły sensację: Michała Kołodziejczaka, Bogusława Wołoszańskiego i Romana Giertycha. Pierwsze w oczywisty sposób wspomoże KO, drugie jest niezrozumiałe, a trzecie prawie na pewno zaszkodzi.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Publicystyka
Wyborcza dezinformacja od kuchni. Węgierscy analitycy obnażają machinę Orbána
Publicystyka
Tomasz Krzyżak: Ofiary pedofilii czekają na ruch biskupów
Publicystyka
Estera Flieger: Donald Tusk czuje gniew. Śmierć żołnierza powinna postawić granicę polaryzacji
Akcje Specjalne
Mapa drogowa do neutralności klimatycznej
Publicystyka
Rusłan Szoszyn: Rosja grozi Polakom bronią atomową. Dlaczego nie Amerykanom, Brytyjczykom czy Francuzom?
Publicystyka
Jaka była istota wyborów z 4 czerwca 1989 roku?