I w ogóle trudno sobie wyobrazić Polskę bez Szewacha Weissa. A przecież był on tu nieobecny przez ponad pół wieku – między rokiem 1946, kiedy to jako jedenastolatek, który cudem uszedł z życiem z Holokaustu (ukrywany wraz z rodzicami i rodzeństwem przez polskich sąsiadów), wyjechał z Polski, aż do roku 2001, gdy wrócił w randze ambasadora Izraela.
„Przyjechałem do tego kraju z tęsknoty, a odjeżdżam z jeszcze większą w sercu” – napisał Szewach Weiss w jednym z pomieszczonych w najnowszej książce artykułów, zatytułowanym „Pożegnanie z Polską”, przygotowanym w związku z opuszczeniem urzędu ambasadora, a opublikowanym po raz pierwszy w „Rz” w listopadzie 2003 roku.
Na szczęście – wbrew wyrażonej w tytule tekstu zapowiedzi – do pożegnania profesora Weissa z Polską nie doszło. Od chwili rozstania się z fotelem ambasadora stara się on jak najsprawiedliwiej dzielić swój czas między Izrael i Polskę.
I o tym właśnie jest ta książka.
O ludziach i ich miejscach na ziemi. O historii, która wciąż uparcie miesza się z teraźniejszością. O kluczowym udziale polskich Żydów w budowie Państwa Izrael oraz o tych, którzy wybrali życie poza Izraelem. A także o splecionych losach Żydów i Polaków rozsianych po całym świecie. O tym wszystkim, co nas łączy, ale i o tym, co dzieli. Wreszcie o konsekwencjach potworności II wojny światowej i bardzo trudnym pokoju na Bliskim Wschodzie.
Szewach Weiss zawsze mówi i pisze bez owijania w bawełnę. Nie ma więc na przykład w tej i poprzednich jego książkach nazistowskich obozów zagłady – są niemieckie obozy zagłady. A kiedy piętnuje antysemityzm (także współczesny) w państwach Europy, zwykle przypomina, że jedną trzecią Sprawiedliwych wśród Narodów Świata stanowią Polacy (między nimi ci, którzy go uratowali).
Przede wszystkim jednak jest w tej książce to, co stanowi o istocie fenomenu Szewacha Weissa – chęć zrozumienia drugiego człowieka, bez czego trudno o szansę na porozumienie. A właśnie oparte na prawdzie zbliżanie ludzi, czyli wieczne ambasadorowanie, wydaje się jego prawdziwym powołaniem.