Reklama

Zaremba o filmie Joanna Feliksa Falka

Ostatni film Falka można rozumieć minimalistycznie: jako traktat o strasznej roli przypadku czy potędze stereotypu. Ale można go też uznać za spełnienie się wizji historii nawet nie a la „Gazeta Wyborcza”, lecz wręcz „Krytyka Polityczna” – pisze publicysta „Rzeczpospolitej
Google Ustaw „Rzeczpospolitą” jako swoje ulubione źródło informacji w Google
Piotr Zaremba

Piotr Zaremba

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński

Reklama
Reklama
Reklama

Z ciekawością szedłem na obraz Feliksa Falka „Joanna”. Lubię jego filmy. Niedawny i niedoceniony „Enen” był moim zdaniem nawet mniej opowieścią o rozmaitych spadkach po PRL, choć tak go opisali recenzenci, a bardziej traktatem o nieznanych zakamarkach ludzkiej natury.[wyimek]Co przeciwstawić nakazom solidarności z własnym narodem, w pewnych sytuacjach także wierności własnym ideom? Najszybciej nasuwa się pusty hedonizm[/wyimek]

„Joannę” recenzenci zachwalali jako nowe ujęcie tematyki wojennej. Gdy przeczytałem w „Gazecie Wyborczej” u Tadeusza Sobolewskiego, że „„Joanna” powstała jako reakcja na sytuację współczesną, gdy kwestie moralności i wiary wywleka się na sztandary, łącząc je ze zbiorowością, narodem, partią”, przygotowałem się od razu na kontrowersję. Z taką interpretacją filmu, ale być może i z samym reżyserem.

Pozostało jeszcze 93% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama