W cytowanej przez "GW" depeszy czytamy:

Preferowane przez Kaczyńskich dość ograniczone i zamknięte podejście [do polityki zagranicznej], pragnienie wzmocnienia prezydentury i kładzenie większego nacisku na lojalność niż wiedzę czy doświadczenie wywierają nacisk na zawodowców z MSZ.

Dyplomaci oceniali, że Anna Fotyga jest...

...długoletnią powierniczką prezydenta z niewielkim doświadczeniem w polityce zagranicznej. Nieporadna wobec mediów Fotyga ma kłopoty z wewnętrznym zarządzaniem personelem ministerstwa, któremu, jak się wydaje - zresztą z wzajemnością - nie ufa.

W jednym z niedawnych artykułów prasowych niewymieniany z nazwiska urzędnik mówi o urzędzie Fotygi, że to 'czarna dziura', ponieważ na podjęcie przez nią decyzji trzeba czekać tygodnie. Na przykład wiceminister Barbara Tuge-Erecińska dostała nominację na ambasadora w Londynie w maju 2006 r., ale niezbędne do podjęcia tam pracy dokumenty otrzymała od Fotygi 26 października - tuż przed listopadową wizytą prezydenta Kaczyńskiego w Londynie.

Ocena działania MSZ nie jest wiele lepsza

Ścisła kontrola prezydenta Lecha Kaczyńskiego nad polityką zagraniczną przydusiła jego własne MSZ ze stratą dla efektywności w instytucjach europejskich i ogólnej jakości polityki zagranicznej Polski. Dowodami na lekceważenie przez prezydenta establishmentu w MSZ są: upolitycznienie stanowisk - tych najwyższych i średniego szczebla, częste zmiany personalne, introwertyczne przywództwo i długo nieobsadzane wakaty w ministerstwie.

W świetle cytowanych depesz staje się jasne, czemu Jarosław Kaczyński w roli eksperta od polityki zagranicznej w debatach zaproponował Witolda Waszczykowskiego.