Jarosław Makowski analizuje debatę:
Polska nie tyle tworzy politykę "wobec Unii", co współtworzy politykę całej UE. Nie jesteśmy tu widzem, ale jednym z głównych aktorów. Z jednej strony nasze działanie charakteryzuje pragmatyzm: siedzimy przy stole, gdzie podaje się główne danie, a więc gdzie zapadają kluczowe dla Europy decyzje. Z drugiej, prezentujemy dalekosiężną wizję Europy, gdzie zasadą ma być solidarność, a nie egoizm narodowy.
Publicysta stwierdza, że kryzys należy pokonać wspólnie:
Dziś strategię państwa tworzą również okoliczności zewnętrzne. Premier Tusk i minister Sikorski postanowili wykorzystać "pięć minut Polski" w UE jako kraju sprawującego prezydencję. A także kraju, który w oczach innych - mimo kryzysu ekonomicznego - cieszy się wzrostem gospodarczym i dynamicznie się modernizuje. Ale nasz rozwój zależy także od kondycji gospodarczej naszych europejskich partnerów. Albo ten kryzys pokonamy razem, albo każdy tonąć będzie w samotności.
Natomiast Rafał Ziemkiewicz mówi o ryzyku wrzucenia Polski do drugiego lub trzeciego kręgu Unii:
To zagrożenie malowane przez Tuska to nie tylko całkiem realny, ale wręcz bardzo prawdopodobny scenariusz dla Polski. Natomiast to, gdzie my się tak naprawdę znajdziemy, w znacznie mniejszym stopniu zależy od naszej polityki zagranicznej. Prawdziwym wyznacznikiem pozycji Polski w UE będzie siła naszej gospodarki.
Ziemkiewicz - na pytanie, co możemy zrobić, aby wzmocnić głos Warszawy w Unii, odpowiada:
Absolutnym frazesem propagandowym jest twierdzenie, że będziemy mocniejsi w UE, będąc tam, gdzie podejmowane będą decyzje. Bo powiedzmy nawet, że tam jesteśmy. Ale jesteśmy tam już dziś, tyle że w roli co najwyżej służącego trzymającego świecznik. Usta pełne frazesów o głębszej integracji, owszem, wzbudzą sympatie u eurokratów z Brukseli. Nijak nie wzmocnią jednak naszej pozycji. Polityka trzymania świecznika jest nieskuteczna. A właśnie taką uprawia dziś rząd Tuska, jednocześnie przekonując Polaków, że skoro stoimy obok stołu Merkel i Sarkozy'ego ze świecą w dłoni, to jesteśmy bardzo ważni. Otóż nie jesteśmy.
Co należy zrobić aby Polska miała silniejszą pozycję w Unii? Zdaniem Rafała Ziemkiewicza:
Z działań politycznych niewątpliwym obowiązkiem Polski jest wykorzystanie pewnej naturalnej dla nas sytuacji, czyli przewodzenie mniejszym państwom w Unii. Zwłaszcza tym z regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Bo my naprawdę możemy być tutaj liderem! Niestety, rząd Tuska przespał tutaj wielką okazję.
Państwa, które zgłosiły sprzeciw wobec tego planu ratowania strefy euro - który notabene raczej w ogóle nie rozwiąże tej kwestii - były głównie naszymi sąsiadami! Tymczasem, zamiast z nimi rozmawiać, stać się rzecznikami ich racji, ale także partnerami - a przypomnę, że mówimy m.in. o Czechach, Węgrach, a nawet Szwedach - zapatrzyliśmy się w miraż trzymania świecznika!