Mimo zastosowania przez Platformę wszystkich sprawdzonych metod piarowskich nie udało jej się odwrócić złego dla niej trendu. Skrajnym objawem bezradności wobec coraz mocniej dominującej opozycji jest propozycja postawienia przed Trybunałem Stanu Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobro. Ten odgrzewany kotlet na nikim nie robi już żadnego wrażenia.
Strzałami z korkowca były też klasyczne tematy przykrywkowe - ustawa o in vitro czy związkach partnerskich. Media prawie nie zająknęły się na zapowiedź, według której „do końca tygodnia będzie raport w sprawie in vitro”. Szansę na zadanie ciosu opozycji miał Jacek Rostowski, który liczył koszty projektów PiS. Chwytliwe pozornie hasło „PiS proponuje piramidę finansową” pokazało jednak, że Rostowski nie występuje jako ekspert, ale propagandzista. Na dodatek, myląc się w obliczeniach, pod znakiem zapytania postawił własną fachowość. Pojawił się więc dawno niewidziany obraz: spokojne propozycje opozycji kontra nerwowy główny księgowy rządu, robiący błędy w rachunkach.