Barack Obama od pięciu lat robił wszystko, aby uwolnić Amerykę od zaangażowania w świecie islamu. Wycofał wojska z Iraku i Afganistanu, oddał Europejczykom inicjatywę w Libii i Mali. Teraz zdecydował się na interwencję w Syrii. Czy to oznacza przekreślenie całej jego dotychczasowej strategii?
Syria to zupełnie inny przypadek niż decyzja George’a W. Busha o uderzeniu na Afganistan i Irak. Obama popełnił błąd taktyczny: rok temu ogłosił czerwoną linię, która, jak sądził, nie zostanie przekroczona przez Baszara Asada. I wpadł w pułapkę, bo Asad tę linię przekroczył – użył broni chemicznej. Teraz Obama nie ma wyboru, musi interweniować, bo stawką jest wiarygodność Stanów Zjednoczonych jako mocarstwa globalnego. Jeśli tego nie zrobi, będzie to sygnał dla Asada, że ma całkowicie wolną rękę.