Stosunkowo dawno nie było już dobrego, soczystego tematu z polskim nacjonalizmem i antysemityzmem w tle, co może budzić frustracje wśród specjalistów od tropienia kryptofaszystów. Głód "brunatnych" tematów jest najwyraźniej tak wielki, że na anty-nacjonalistyczny warsztat przyjmuje się nawet sprawy nie mające żadnego związku z nacjonalizmem, ale dające najniklejsze choćby pozory.

Wczoraj wieczorem portal Gazeta.pl - piórem polskiej dziennikarki Deutsche Welle -  zaintrygował nas  krzykliwym nagłówkiem:

"Die Welt": Polska ma dość Europy. To kraj o nacjonalistycznych tendencjach

I kiedy już podnieceni tak chwytliwym hasłem spodziewamy się mocnych i soczystych kawałków opisujących rosnący w polskim społeczeństwie nacjonalizm i antysemityzm, spotyka nas rozczarowanie. Jest wprawdzie trochę o gasnącym euroentuzjazmie, lecz całość jednak zawodzi.

Gerhard Gnauck, warszawski korespondent dziennika, pisze w dzisiejszym (10.09.13) wydaniu "Die Welt" o tym, jak głębokie byłoby rozczarowanie ojców zjednoczonej Europy, widzących posunięcia Polski, państwa, które zjednoczenia Europy pragnęło bardziej niż którekolwiek inne. Tym bardziej że od sześciu lat ma ono tzw. "proeuropejski" rząd.

- czytamy.

Tymczasem, polski rząd, jak uważa Gnauck, woli stawiać na wzmocnienie suwerenności niż europejską integrację:

Zdaniem niemieckiego korespondenta tendencje renacjonalistyczne wyraźnie widoczne są przynajmniej na trzech polach: obronności, w polityce energetycznej oraz kwestii wprowadzenia wspólnej waluty. Dziennikarz informuje, że prezydent Komorowski wyraźnie zapowiedział koniec "ekspedycyjnej" polityki minionej dekady. "Od dziś tradycyjna obrona narodowa to priorytet - nie Hindukusz, gdzie właśnie zginął 43. polski żołnierz, ale tutaj, nad Wisłą - wyjaśnia Gnauck stanowisko prezydenta RP.

(...)Wprawdzie UE po dwóch rosyjsko-ukraińskich wojnach gazowych wzięła na poważnie kwestię wprowadzenia zasad solidarności energetycznej, ale jeśli nie myli nas wrażenie, to Polska i kilku jej sąsiadów bardziej zorientowani są na suwerenność energetyczną. Gaz łupkowy, LPG i plan nowych elektrowni węglowych i atomowych to hasła-sztandary (...)Wreszcie euro: wprawdzie przystępujące do UE w 2004 i później państwa zobowiązały się do wprowadzenia euro, ale dziś jest już pozamiatane; przynajmniej na jakiś czas

W skrócie: o nacjonalizmie ani słowa, jest za to o "renacjonalizacji", postawieniu na silną armię i niezależną politykę energetyczną. Oj tam oj tam - chciałoby się powiedzieć - nacjonalizacja, nacjonalizm - jedno i to samo. A jednak, różnicę tę zauważył  sam autor tekstu w "Die Welt" Gerhard Gnauck, który na Facebooku napisał:

Niestety Deutsche Welle "przetłumaczyło", a gazeta.pl "zacytowała" mnie, jakobym stwierdzał "nowy nacjonalizm" w Polsce. To NIEprawda. Szkoda, że nie macie lepszych tłumaczy.