Nie było żadnego miodowego miesiąca, żadnych stu dni spokoju. Zamiast tego kontrowersyjne – również dla nawet dla członków klubu PiS – decyzje personalne czy też zafundowanie sporu wewnątrz koalicji złożeniem wniosku o likwidacje limitu trzydziestokrotności przy płaceniu składek ZUS.
Dobrym wskaźnikiem tej sytuacji są sondaże. Choć przez ostatnie cztery lata, jakikolwiek błąd PiS by nie popełnił, i tak poparcie przebijało kolejne bariery. Wiosną tego roku sięgało w niektórych badaniach nawet ponad magiczną granicę 50 proc. Dziś PiS też jest na pierwszym miejscu, ale od wyborów poparcie nie dość, że nie rośnie – nie zadziałał efekt premii dla zwycięzcy – to jeszcze w niektórych badaniach spada. To dla PiS tym większy kłopot, że wskaźniki gospodarcze pokazują spowolnienie tempa wzrostu, a zatem nie będzie się już dało uśmierzać rozczarowania wyborców transferami socjalnymi. Z tego powodu ta kadencja będzie dla PiS wyjątkowo trudna.