Korespondencja z Chemnitz
– Rząd, partie głównego nurtu zawsze w przypadku mordów dokonywanych przez uchodźców mówią, że to pojedyncze przypadki, że zabójcy to nic nieznaczący promil. Odstępy czasowe między takimi zamachami, atakami z użyciem noża wciąż się jednak kurczą. A dla ludzi i bez Solingen migracja i bezpieczeństwo to najważniejsze tematy nadchodzących wyborów – mówi „Rzeczpospolitej” Steffen Wegert, główny kandydat skrajnie prawicowej Alternatywy dla Niemiec (AfD) w okręgu Chemnitz 3.
Steffen Wegert, główny kandydat skrajnie prawicowej Alternatywy dla Niemiec (AfD) w okręgu Chemnitz 3.
W poniedziałek, czyli sześć dni przed wyborami do saksońskiego parlamentu, prowadził kampanię na przedmieściach, w sielankowym Einsiedel, między supermarketem a oddziałem kasy oszczędnościowej.
Jego współpracownik wyczytuje mi ze smartfona długą listę ataków dokonanych przez imigrantów. Podkreślając szczególnie śmierć policjanta w Mannheim (na południowym zachodzie Niemiec), który trzy miesiące temu zmarł po zadaniu ran przez uchodźcę z Afganistanu. Wyliczanka kończy się na świeżym, wstrząsającym właśnie polityką niemiecką Solingen, a zaczyna od Chemnitz, dokładnie sześć lat temu.
Dwaj Syryjczycy. Podobieństwa i różnice między zamachem terrorystycznym w Solingen i atakiem nożownika w Chemnitz w 2018 roku
Wydarzenia mają sporo cech wspólnych, ale najważniejsze je różni. W Solingen, w Nadrenii Północnej-Westfalii, czyli na zachodzie, w ostatni piątek wieczorem doszło do zamachu terrorystycznego. Islamista Issa al-H. zadźgał nożem trzy osoby, kilka innych ranił.
W Chemnitz 26 sierpnia 2018 roku nie było aktu terroru, doszło do bójki między migrantami z Bliskiego Wschodu a miejscowym Niemcem Danielem H.
Daniel H. (na prośbę rodziny nazwiska się nie podaje) zginął również od dźgnięcia nożem. Podobnie jak w Solingen, miejscem zbrodni w Chemnitz było jego centrum i to w dniu festynu z okazji rocznicy powstania miasta. W Solingen był to Festyn Różnorodności. Na wschodzie, w byłej NRD, takich nazw się raczej nie stosuje.
W Chemnitz na wieść o śmierci „naszego Niemca, Daniela”, wyszły na ulice tysiące ludzi, dominowała prawicowa ekstrema, w tym AfD. Doszło do zamieszek, w których niemiecki mainstream ujrzał „nazistowską tłuszczę”. A niektórzy oburzeni nienawiścią do cudzoziemców używali wobec Chemnitz nazwy z czasów NRD – Karl-Marx-Stadt.
Czytaj więcej
Zadźganie nożem kilku uczestników miejskiego festynu wstrząsnęło Niemcami - i bez tego rozprawiającymi o braku poczucia bezpieczeństw. Sprawca to n...
Pięć lat temu za zadźganie Daniela H. skazano 23-letniego Syryjczyka, Alaę S. (trzy lata młodszy od Issy al-H., terrorysty z Solingen). Wyrok ogłoszono tuż przed poprzednimi wyborami do landtagu Saksonii, co część zachodnioniemieckich mediów uznała za skandal, próbę uspokojenia nastrojów.
Zamach w zachodnim Solingen to woda na młyn dla AfD we wschodniej Saksonii. Ale i tak była najsilniejsza w sondażach. „Czy wynik może być jeszcze lepszy”
Steffen Wegert z AfD waży słowa, odpowiadając na pytanie, czy zamach w Solingen pomoże jego partii w wyborach w najbliższą niedzielę. Pewnie tak – mówi z ledwie widocznym uśmiechem. W ćwierćmilionowym Chemnitz AfD jest najsilniejszą partią. Prowadzi też w sondażach w całej Saksonii (32 proc., przed rządzącą tu od lat chadecką CDU – 30 proc.).
– Tak, to woda na młyn dla AfD, choć z drugiej strony czy wynik skrajnej prawicy może być jeszcze lepszy? Nie sądzę, Solingen umacnia w przekonaniach tych, co już przy Mannheim mówili, „teraz to już coś musimy zrobić”. Ale oni już dokonali wyboru, już są przy AfD czy mniejszych ekstremistycznych partiach prawicowych – mówi „Rzeczpospolitej” Jens Eumann, dziennikarz wychodzącego w Chemnitz dziennika „Freie Presse”.
Te inne ekstremistyczne grupy to między innymi Wolni Saksończycy, partia założona w Chemnitz przez działającego tu od lat prawnika Martina Kohlmanna. – Dla Wolnych Saksończyków AfD jest zbyt lewicowa – dodaje Eumann.
AfD jest w Saksonii izolowana przez inne partie, co narzucają im centrale z Berlina. Ale ten mur się kruszy. Na razie jeszcze nikt tu z AfD nie tworzy koalicji, a jej projekty nie uzyskiwały poparcia w landtagu. Ale jak podkreśla Eumann, w wyborach komunalnych w tym roku nastąpił przełom, wybrano pierwszego burmistrza związanego z AfD. A właściwie to polityka AfD, nawet jej posła, ale występującego na wszelki wypadek bez szyldu partii.
– Jeżeli po wyborach do landtagu innym partiom nie uda się stworzyć rządu zdolnego do prawdziwego rządzenia, to izolacja się skończy – mówi dziennikarz. Te inne partie to CDU, Sojusz Sahry Wagenknecht i SPD, która ma ledwie 6 proc. w ostatnim sondażu.
W Chemnitz w szóstą rocznicę śmierci Daniela H., ofiary uchodźców z Bliskiego Wschodu
W niedzielę oraz w poniedziałek przez większą część dnia nie było widać w Chemnitz, że to rocznica wydarzeń, które sześć lat temu wstrząsnęły Niemcami. Po południu przy tabliczce wkomponowanej w chodnik, gdzie zginął Daniel H., postawiono kilka zniczy. Przy pomniku – wielkiej głowie Karola Marksa, gdzie w 2018 roku gromadziły się tysiące ludzi, głównie ekstremistów prawicowych – dopiero przed wieczorem wieczorem pojawili się manifestanci protestujący przeciwko AfD. A kilkadziesiąt metrów dalej, jak co poniedziałek, mieli się zebrać prawicowi radykałowie, niegdyś połączeni antyszczepionkowym gniewem, a teraz walczący głównie z polityką rządu wobec Ukrainy i cudzoziemców.
Zabity przez syryjskiego uchodźca Daniel H. nie jest już ikoną skrajnej prawicy. – Już w piątą rocznicę było to widać. Nie da się dzięki niemu wyciągnąć ludzi na protesty. W tym roku nie widać żadnej mobilizacji z tej okazji. Wynika to z tego, że obraz Daniela H. się zmieniał. Początkowo przedstawiany jako Niemiec, który stanął w obronie zaczepionej przez arabskich imigrantów kobiety. Potem już jako pół-Kubańczyk (jego ojciec przyjechał z Kuby do NRD – red.). Na dodatek ta kobieta zaprzeczyła, że to w jej obronie. I sugerując, że sprzeczka Daniela H. z Syryjczykiem i jego kolegą dotyczyła papierosów czy narkotyków – mówi Jens Eumann, który napisał o tej sprawie wiele artykułów w „Freie Presse”.
Czytaj więcej
To zabójstwo wstrząsnęło Niemcami, zwłaszcza wschodnimi. Wywołało wielkie demonstracje w Chemnitz. Dziś jeden z oskarżonych, uchodźca z Syrii, usły...
Adwokatka Syryjczyka Ricarda Lang do dzisiaj uważa, że został niesłusznie skazany, bez dowodów takich jak DNA, włosy czy fragmenty tkanin. – Wyrok był decyzją czysto polityczną, ugięto się przed prawicowym motłochem – mówi „Rzeczpospolitej” Lang, nie bacząc na to, że wyrok utrzymał sąd wyższej instancji. To ona miała największy wpływ na przedstawienie wydarzeń w Chemnitz przez mainstreamowe media.
Skazany Syryjczyk prawdopodobnie po odbyciu kary więzienia zostanie deportowany do Syrii
Ricarda Lang sądzi, że po odbyciu wyroku (dziewięć i pół roku pozbawienia wolności) Alaa S. zostanie prawdopodobnie wydalony do ojczyzny, „co jest prawnie możliwe”.
W bójce pod barem Alanya Kebab, w której od dźgnięcia nożem zginął Daniel H., brał udział jeszcze jeden przybysz z Bliskiego Wschodu – Irakijczyk Farhad Ramazan Ahmad. Jest nawet głównym podejrzanym, bo na nożu było DNA bardzo podobne do DNA jego brata. Ale on zniknął i do dzisiaj poszukuje go niemiecka policja, podając w liście gończym jego imiona i nazwisko. „Może być uzbrojony” – przestrzega. Wiele wskazuje na to, że Farhad Ramazan Ahmad jest daleko od Niemiec.
Tekst powstał dzięki stypendium dziennikarskiemu Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej