Kolejny akord w batalii Leszek Czarnecki kontra prokuratura. Na środę biznesmen został wezwany do prokuratury, która chce mu ogłosić zarzuty oszustwa na szkodę klientów Idea Banku. Chociaż od ich sformułowania przez śledczych minął ponad rok, to dotychczasowe próby ściągnięcia biznesmena do kraju na przesłuchanie skończyły się fiaskiem.

Czy tym razem jest szansa na to, by Czarnecki się zjawił?

– Wiem, ale nie mogę się dzielić tą wiedzą. Nic nie mogę powiedzieć aż do czasu, kiedy powiadomimy prokuraturę – mówi „Rzeczpospolitej" adwokat Jakub Wende, jeden z pełnomocników biznesmena.

Czytaj więcej

Sądowe zawirowania w sprawie GetBacku

– Sądząc po dotychczasowym zachowaniu biznesmena, oceniamy, że i tym razem szanse, by się zjawił, są nikłe – słyszymy od jednego ze śledczych.

Według Prokuratury Regionalnej w Warszawie Leszek Czarnecki miał doprowadzić do niekorzystnego rozporządzenia mieniem (czyli oszustwa) ok. tysiąca klientów Idea Banku na sumę 130 mln zł – działo się to w czasie, kiedy był on szefem rady nadzorczej tego banku, a zdaniem śledczych faktycznie nim kierował. Przedsięwzięcie zdaniem prokuratury było przeprowadzone z premedytacją, a biznesmen miał działać „wspólnie i w porozumieniu" z byłym prezesem GetBacku Konradem K., i innymi podejrzanymi. Piastując funkcję szefa RN, miał wiedzieć i akceptować handel obligacjami GetBack i robić to „z chęci zysku".

130 mln zł

to łączna suma, na którą według śledczych oszukanych zostało ok. tysiąca klientów Idea Banku

Zarzuty wobec miliardera są podobne do tych, jakie ponad dwa lata temu usłyszało kierownictwo Idea Banku (m.in. dwaj byli prezesi, członkowie zarządu, szefowie departamentów), którzy sprzedawali obligacje GetBacku mimo braku zgody KNF.

Batalia śledczych o ściągnięcie miliardera trwa już blisko 15 miesięcy. Po raz pierwszy – jak pisała „Rzeczpospolita" – próbowano go zatrzymać latem ubiegłego roku – po tym gdy 10 sierpnia prokuratura wydała postanowienie o przedstawieniu mu zarzutów i nakaz jego zatrzymania. Wtedy nie było go jednak pod żadnym z adresów w kraju. Do sądu prokuratura skierowała więc wniosek o areszt konieczny do tego, by wszcząć poszukiwania listem gończym.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Zgłoś swój projekt w konkursie dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

Jednak sąd, choć przyznał, że istnieje „dostateczne prawdopodobieństwo" popełnienia zarzucanego czynu, nie zgodził się na aresztowanie Czarneckiego – to praktycznie zamknęło drogę do jego ścigania.

Do biznesmena według naszych informacji wysłano dotąd cztery wezwania do stawiennictwa w prokuraturze (wliczając ostatnie). Na żadne się się stawił, ale na każdy termin przysyłał usprawiedliwienie – zaświadczenia lekarskie stwierdzające, że ze względów zdrowotnych nie może przybyć.

Biznesmen ma cierpieć na schorzenie, które ma mu uniemożliwiać także przebywanie w warunkach aresztu śledczego. I choć powołana przez prokuraturę biegła dr Agata Michalska w oparciu o zawartą w aktach dokumentację medyczną zakwestionowała takie twierdzenie, uznając, że nie ma ku temu przeciwwskazań, to nie zmieniło sytuacji. Pełnomocnicy biznesmena opinię podważyli i zapowiedzieli skargę na biegłą do izby lekarskiej.

Czytaj więcej

NIK złożyła wniosek do prokuratury dotyczący pracowników UKNF ws. GetBacku

Miliarder najprawdopodobniej przebywa za granicą (w USA lub w Monako).

Sytuacja jest patowa. Prokuratura zapowiada, że nie składa broni, jednak nie chce zdradzić swojej taktyki i planowanych działań.

W śledztwie dotyczącym GetBacku dotąd zarzuty usłyszało blisko 90 osób. W styczniu 2022 r. ma ruszyć proces pierwszych 16 oskarżonych, w tym Konrada K. Miliarder jest jedyną osobą, wobec której sformułowano zarzuty, których dotąd nie udało się mu ogłosić.