Leszek Czarnecki bez aresztu. Prokuratura nie postawi mu zarzutów w aferze Getback

Wniosek o tymczasowe aresztowanie milionera Leszka Czarneckiego ostatecznie upadł. Sąd nie uwzględnił zażalenia prokuratury. Śledczy mogą ponowić starania tylko, jeśli zdobędą nowe argumenty.

Publikacja: 23.04.2024 19:52

Leszek Czarnecki w 2019 roku Warszawie

Leszek Czarnecki w 2019 roku Warszawie

Foto: PAP/Jakub Kamiński

Tym razem wszystko wskazuje na koniec ponad dwuletniej batalii warszawskiej prokuratury o tymczasowe aresztowanie biznesmena – chciała tego, żeby za nim wystawić ENA oraz międzynarodowy list gończy, ściągnąć do kraju i ogłosić zarzuty w aferze Getback. Dotąd sądy rejonowe odmawiały aresztu, ale ich decyzje dotąd uchylał sąd okręgowy, i sprawa wracała do punktu wyjścia.

Teraz jest inaczej – decyzja jaka dzisiaj zapadła jest prawomocna.

– Sąd Okręgowy w Warszawie nie uwzględnił zażalenia prokuratury na postanowienie Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia z 12 stycznia 2024 r. o niezastosowaniu tymczasowego aresztowania wobec Leszka Czarneckiego. I utrzymał decyzję sądu pierwszej instancji – potwierdza „Rzeczpospolitej” prok. Mirosław Jerzy Iwanicki, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie. – Rozstrzygnięcie jest prawomocne – przyznaje.

Czytaj więcej

Ile zostało z imperium Leszka Czarneckiego

Mec. Jacek Dubois, jeden z pełnomocników biznesmena w rozmowie z „Rz” wskazuje:

– Sąd Okręgowy stwierdził, że nie doszło do uprawdopodobniona winy w stopniu, który by umożliwiał zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztu. Mam nadzieję, że prokuratura zrozumiała w końcu, że nie ma żadnych dowodów przeciwko panu Czarneckiemu – mówi mec. Dubois.

Areszt potrzebny listu gończego

Według prokuratury Leszek Czarnecki współuczestniczył w organizowaniu obrotu obligacjami Getback bez zezwolenia KNF, przez co 1140 klientów straciło łącznie 227 mln zł. Zdaniem śledczych, biznesmen wiedział o procederze - sprzedaż tych obligacji przynosiła bankowi ogromne zyski, czego jako jego właściciel i szef Rady Nadzorczej nie mógł nie zauważyć, zwłaszcza, że – jak podkreślali śledczy – „to osoba wykształcona, doktor nauk ekonomicznych, zarządza szeregiem spółek i banków nie tylko w Polsce, ale też za granicą”.

Jak szczegółowo Sąd Okręgowy uzasadnił swoją dzisiejszą decyzję w ustnym uzasadnieniu – nie wiadomo. Na nasze pytanie, nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Znamy jednak uzasadnienie Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia z 12 stycznia tego roku, które dzisiaj zostało utrzymane w mocy („Rzeczpospolita” opisała je 30 stycznia).

Czytaj więcej

Sprawa Getback. Hamowanie w sprawie aresztowania milionera

Sąd rejonowy wówczas ocenił, że nie ma podstaw do aresztowania biznesmena, i że zarzuty można mu ogłosić w Ambasadzie w Paryżu.

„W celu ogłoszenia Leszkowi Czarneckiemu zarzutów i przesłuchania go w charakterze podejrzanego organ postępowania przygotowawczego może skorzystać z dostępnych form przesłuchania w drodze międzynarodowej pomocy prawnej, bądź też rozważyć kwestię samodzielnego przeprowadzenia tych czynności w Ambasadzie RP w Paryżu” – napisał sąd rejonowy w pisemnym uzasadnieniu postanowienia z 12 stycznia.

Według prokuratury Leszek Czarnecki współuczestniczył w organizowaniu obrotu obligacjami Getback bez zezwolenia KNF, przez co 1140 klientów straciło łącznie 227 mln zł.

Prawo na to nie pozwala – ripostowała prokuratura zarzucając sądowi nieznajomość przepisów i plagiat.

– Prokurator na terenie obcego państwa może uczestniczyć w czynności, nie zaś ją przeprowadzać. Doniosłość tego przesłuchania wymaga, aby było ono przeprowadzone w sposób bezpośredni, przez prokuratora prowadzącego przesłuchanie – mówiła nam ówczesna rzeczniczka prokuratury.

A w zażaleniu na odmowę aresztu śledczy twierdzili wprost, że: „Sąd I instancji nie zna przepisów prawa międzynarodowego, ponieważ wykonanie takiej czynności nie jest prawnie możliwe”.

Czytaj więcej

Sąd: KNF ma zwrócić 23 mln zł Leszkowi Czarneckiemu

Co więcej, według prokuratury, sąd odmawiając aresztu skopiował znaczną część „ustaleń faktycznych i ocen materiału dowodowego” z uzasadnienia sporządzonego wcześniej przez sędziego z innego składu, który wcześniej rozpoznawał wniosek o areszt.

„Nie został przepisany jedynie jeden akapit z liczącego 10 stron uzasadnienia” - wskazał prokurator w zażaleniu i podkreślał: „Gdyby taka praca została poddana testowi antyplagiatowemu, to wynik ten jednoznacznie wskazałby na niesamodzielność”. W ich ocenie takie procedowanie, rażąco narusza „podstawowe zasady procesu karnego”.

Do tych argumentów zażalenia prokuratury Sad Okręgowy może odnieść się w pisemnym uzasadnieniu.

Zarzuty na papierze

Zarzuty wobec Leszka Czarneckiego sformułowano już latem w 2020 r., jednak dotąd niewiele z tego wynikło. Od ponad dwóch lat biznesmen zasłaniał się zwolnieniami lekarskimi i nie przyjeżdżał na przesłuchania. Prokuratura ustaliła, że w ciągu półtora roku, kiedy nie stawił się na dziewięć kolejnych przesłuchań w kraju odbył dziesięć podróży, w tym międzykontynentalne loty z USA do Europy, co oceniła, jako „celowe unikanie podróży do Warszawy, co utrudnia i blokuje śledztwo”.

Czytaj więcej

Sprawa aresztu dla Czarneckiego wraca do pierwszej instancji

Rejsowe loty służby potwierdziły – jak pisała „Rz” – dzięki działającemu od 2018 r. w całej UE systemowi rejestracji każdego pasażera, który przeszedł ostatnią odprawę na lotnisku, tzw. PNR, czyli Passenger Name Record (przewoźnik musi przekazać szczegółowe dane pasażerów Straży Granicznej).

Jednak do kwestii lotów jeden z innych składów sądu do którego w ubiegłym roku trafił wniosek o aresztowanie zawierający te nowe ustalenia - nawet się nie odniósł. Bo przyjął konstrukcję, że nie ma „dużego prawdopodobieństwa”, iż biznesmen dopuścił się przestępstwa.

Zresztą sprawie długo towarzyszył spór, czy biznesmen ma status podejrzanego. Dopiero Sąd Okręgowy w Warszawie w lipcu 2022 r., utrzymując decyzję śledczych o zajęciu jego majątku, stwierdził wprost, że jest on „podejrzanym”, a materiał dowodowy „nie ma jedynie charakteru abstrakcyjnego” i że „istnieje prawdopodobieństwo”, że popełnił zarzucone czyny.

Dziwne koleje

W sprawie wcześniej działy się rzeczy zaskakujące – np. jeden z sędziów sądu rejonowego chciał by go wyłączyć ze sprawy., a kiedy to się nie udało odmówił aresztu, lecz postanowienia nie podpisał (złożył podpis tylko na uzasadnieniu) – postanowienie musiało być uchylone. Innym razem termin odraczano, by ściągnąć „dokumenty z innego postępowania” – z głównej sprawy Getback, toczącej się przed sądem. Pomiędzy decyzjami upływały miesiące.

W sprawie afery Getback – jak niedawno pisała „Rz” - 131 osób ma zarzuty, wobec 84 z nich skierowano akty oskarżenia, siedem poddało się karze, a jedna odsiaduje wyrok.

Czytaj więcej

Walka o areszt dla Leszka Czarneckiego

Od dwóch lat trwa proces przeciwko byłemu prezesowi GetBacku Konradowi K. oraz byłym prezesom i menedżerom Idea Banku (sprzedawał obligacje GB bez zgody KNF) o oszustwa i wyprowadzanie pieniędzy, przez co 9 tys. osób straciło ok. 3 mld zł. Śledczy wielokrotnie wskazywali, że Konrad K. i pozostali są oskarżeni w dużej mierze na podstawie tego samego materiału dowodowego, jaki posłużył do sformułowania zarzutów wobec Leszka Czarneckiego.

Mecenas zadowolony

Obrona milionera uważa, że śledztwo ma charakter polityczny.

„To polityczna hucpa mająca na celu oskarżenie człowieka bez dowodów i przejęcie jego majątku. Determinacja prokuratury, żeby pozbawić pana Czarneckiego wolności, wskazuje na interes polityczny, bo na pewno nie na interes praworządności” – komentował dla „Rz” mec. Jacek Dubois, pełnomocnik biznesmena, wskazując, że „prokuratura nadal broni straconej sprawy”.

„Byłem tak zadowolony z wygrania dzisiaj prawomocnie sprawy L. Czarneckiego, że wskoczyłem do samochodu zapominając zdjąć togę. Zakończyłem sprawę aresztową, która trwała 5 lat!” - skomentował z kolei dzisiaj na portalu X drugi z obrońców, mec. Roman Giertych (obecny poseł).

Z ustnego uzasadnienia decyzji Sądu Okręgowego wynika, że winy nie uprawdopodobniono w stopniu, który by umożliwiał zastosowanie tymczasowego aresztu.

Czy zatem wątek aresztu dla milionera jest definitywnie zamknięty?

– Nie można w tej samej sprawie kierować wniosku o aresztowanie w oparciu o ten sam materiał dowodowy. Muszą się pojawić nowe okoliczności, które by go uzasadniały – słyszymy w prokuraturze.

Tym razem wszystko wskazuje na koniec ponad dwuletniej batalii warszawskiej prokuratury o tymczasowe aresztowanie biznesmena – chciała tego, żeby za nim wystawić ENA oraz międzynarodowy list gończy, ściągnąć do kraju i ogłosić zarzuty w aferze Getback. Dotąd sądy rejonowe odmawiały aresztu, ale ich decyzje dotąd uchylał sąd okręgowy, i sprawa wracała do punktu wyjścia.

Teraz jest inaczej – decyzja jaka dzisiaj zapadła jest prawomocna.

Pozostało 95% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Przestępczość
Gruzini oszukiwali na polskich stacjach paliw. W jaki sposób?
Przestępczość
Ukraińcowi w Warszawie ukradziono 2 miliony zł. Został aresztowany
Przestępczość
Sędzia poza kontrolą służb. Jak Tomasz Szmydt wyjechał z Polski?
Przestępczość
Zarzuty szpiegostwa dla Tomasza Szmydta? Grozi mu dożywocie
Przestępczość
Polacy wśród oskarżonych o obrót kokainą i opium. CBŚP przechwyciło ponad 1,8 mln porcji narkotyku