Reklama

Polskie jabłka pojadą do Indii?

W ciągu kilku dni spodziewamy się pozytywnej decyzji urzędu fitosanitarnego Indii ws. możliwości sprowadzenia do tego kraju polskich jabłek - poinformował wiceminister rolnictwa Tadeusz Nalewajk po rozmowach z przedstawicielami ministerstwa rolnictwa Indii.

Publikacja: 13.01.2015 07:57

W ciągu kilku dni spodziewamy się pozytywnej decyzji urzędu fitosanitarnego Indii ws. możliwości spr

W ciągu kilku dni spodziewamy się pozytywnej decyzji urzędu fitosanitarnego Indii ws. możliwości sprowadzenia do tego kraju polskich jabłek.

Foto: Fotorzepa, Roman Bosiacki Roman Bosiacki

Chodzi o zgodę na stosowanie do likwidacji drobnoustrojów metody chłodzenia zamiast fumigacji, czyli działania bromkiem metylu - powiedział Nalewajk dziennikarzom w Ahmedabadzie. Podkreślił, że Indie zgodziły się już na sprowadzanie owoców konserwowanych metodą chłodniczą z Francji, Włoch i Belgii, a Polska oczekuje teraz tego samego w stosunku do polskich jabłek.

- Zostawiliśmy u ministra rolnictwa Indii projekt odpowiedniego porozumienia. Myślę, że pozytywną odpowiedź będziemy mieli w ciągu kilku dni  - powiedział Nalewajk. Polska delegacja z wicepremierem Januszem Piechocińskim, przy okazji polityczno-biznesowego szczytu Vibrant Gujarat w Ahmedabadzie spotkała się m.in. z minister przetwórstwa żywności Indii Harsimrat Kaur Badal.

Piechociński temat polskich jabłek poruszył też w rozmowie z premierem Indii Narendrą Modim. "Modi polecił rozwiązać tę kwestię na poziomie ministrów rolnictwa. Stąd projekt porozumienia, na mocy którego moglibyśmy eksportować jabłka do Indii" - wyjaśnił Nalewajk.

Jak podkreślił wiceminister, Indie są dla polskich producentów potencjalnie wielkim rynkiem. Kraj ten importuje ok. 200 tys. ton jabłek rocznie, głównie z USA, Nowej Zelandii i Australii i jabłka te są w Indiach bardzo drogie, z kolei duża część własnej produkcji jabłek Indii się psuje, bo w kraju nie ma środków ich przechowywania - tłumaczył Nalewajk.

200 tys. ton to pokaźna kwota i można o ten rynek zawalczyć - mówił Nalewajk, dodając, że są polscy producenci, którzy czekają "w blokach startowych" i kiedy tylko władze Indii zgodzą się na stosowanie metody chłodniczej, mogą od razu wysyłać owoce.

Reklama
Reklama

"Hindusi byli u nas w firmie, jabłka im bardzo smakowały i są bardzo zainteresowani nimi" - powiedział w Ahmedabadzie dziennikarzom Krzysztof Sułek z firmy Janfruit, dużego producenta jabłek z "zagłębia" pod Grójcem. Uważamy, że to jest rynek bez dna i w bardzo krótkim czasie możemy wysłać tam bardzo dużą ilość jabłek - dodał Sułek, zaznaczając, że logistyka nie jest dziś problemem, a główną przeszkodą są właśnie indyjskie przepisy fitosanitarne.

Sułek podkreślił, że jego firma może sprzedać do Indii wszystkie zapasy, które ma, choć część polskich producentów nie zna tego rynku i nie każdy ma odwagę wysyłać tam swoją produkcję. Zaznaczył, że o ile jabłka z zeszłorocznych zbiorów mogą być jeszcze przechowywane mniej więcej do kwietnia, to jednak jego firma ponosi straty, bo nie ma bieżących przychodów ze sprzedaży.

Główną przyczyną kłopotów polskich producentów żywności, w tym i jabłek jest rosyjskie embargo na żywność z UE. Ministerstwo gospodarki zaczęło pomagać w szukaniu nowych rynków zbytu dla polskiej żywności, przede wszystkim w Azji.

Przemysł spożywczy
Prawie wszyscy Polacy jedzą pączki w tłusty czwartek. Nadwyżki lądują w koszu
Przemysł spożywczy
PepsiCo obniży ceny przekąsek. Dla konsumentów było za drogo
Przemysł spożywczy
Coraz większy kryzys na rynku mleka. Rolnicy chcą interwencji Brukseli
Przemysł spożywczy
Tysiące butelek Palikota na sprzedaż. Prokuratura: Janusz P. ma już 9 zarzutów
Przemysł spożywczy
Morze niesprzedanego alkoholu. Trunki premium tracą klientelę i tanieją
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama